Wokół ataków nożowników w polskich szkołach obserwujemy mechanizm...

Mikołaj Pisarski@MikolajPisarski
12 views
Oct 09, 2026
~4 min read
Advertisement
1
Wokół ataków nożowników w polskich szkołach obserwujemy mechanizm charakterystyczny dla paniki moralnej.
Jeżeli chcecie go zrozumieć, zapraszam na nitkę o tym, co dzieje się obecnie z polskim społeczeństwem.
Bo to nie dzieci i nastolatki „nie dźwignęły” emocjonalnie obecnego kryzysu.
To dorośli - politycy, przedstawiciele instytucji państwowych i dziennikarze - przyczyniają się do eskalacji społecznego niepokoju.
I to oni - jeżeli nie zareagujemy - wywołają skutki gorsze od samych dramatycznych wydarzeń. 1/X
Jeżeli chcecie go zrozumieć, zapraszam na nitkę o tym, co dzieje się obecnie z polskim społeczeństwem.
Bo to nie dzieci i nastolatki „nie dźwignęły” emocjonalnie obecnego kryzysu.
To dorośli - politycy, przedstawiciele instytucji państwowych i dziennikarze - przyczyniają się do eskalacji społecznego niepokoju.
I to oni - jeżeli nie zareagujemy - wywołają skutki gorsze od samych dramatycznych wydarzeń. 1/X
2
Mechanizm jest dobrze znany socjologom. Sam używałem go np. do opisania „kryzysu” migracyjnego na granicy Polsko-Niemieckiej.
Pojawia się dramatyczne wydarzenie - co ważne *realne zagrożenie*. Coś, co narusza nasze zbiorowe poczucie bezpieczeństwa.
Ale zamiast ograniczyć się do ustalenia przyczyn konkretnych zdarzeń, zaczynamy przedstawiać je jako symptom jakiegoś znacznie szerszego kryzysu.
Np. epidemii przemocy w szkołach. Demoralizacji młodzieży. Negatywnego wpływu smartfonów. Rosyjskiej ingerencji. Bierności politycznych przeciwników…
Problem w tym, że do takich wniosków potrzebujemy twardych dowodów i ustalenia związków przyczynowo-skutkowych których na razie nie mamy i którymi nie dysponujemy. 2/X
Pojawia się dramatyczne wydarzenie - co ważne *realne zagrożenie*. Coś, co narusza nasze zbiorowe poczucie bezpieczeństwa.
Ale zamiast ograniczyć się do ustalenia przyczyn konkretnych zdarzeń, zaczynamy przedstawiać je jako symptom jakiegoś znacznie szerszego kryzysu.
Np. epidemii przemocy w szkołach. Demoralizacji młodzieży. Negatywnego wpływu smartfonów. Rosyjskiej ingerencji. Bierności politycznych przeciwników…
Problem w tym, że do takich wniosków potrzebujemy twardych dowodów i ustalenia związków przyczynowo-skutkowych których na razie nie mamy i którymi nie dysponujemy. 2/X
3
Następnie pojawia się to co socjolog i autor tej koncepcji Stanley Cohen nazwał „ludowym diabłem” - „folk devil”.
Grupa, na którą można przenieść te wszystkie społeczne lęki, gniew i poczucie zagrożenia.
Dzisiaj w tej roli mogą występować nastoletni użytkownicy sociali, tiktoka, discordów, przedstawiani jako ofiary albo sprawcy cyfrowej demoralizacji.
Symbolicznymi winowajcami stały się już same smartfony, media społecznościowe czy… gry komputerowe.
W innej konfiguracji byłyby nimi pewnie noże, broń palna albo inne narzędzia przemocy.
Złożony problem zostaje sprowadzony do prostego wyjaśnienia i równie prostego rozwiązania: zakazów i ograniczeń wolności 3/X
Grupa, na którą można przenieść te wszystkie społeczne lęki, gniew i poczucie zagrożenia.
Dzisiaj w tej roli mogą występować nastoletni użytkownicy sociali, tiktoka, discordów, przedstawiani jako ofiary albo sprawcy cyfrowej demoralizacji.
Symbolicznymi winowajcami stały się już same smartfony, media społecznościowe czy… gry komputerowe.
W innej konfiguracji byłyby nimi pewnie noże, broń palna albo inne narzędzia przemocy.
Złożony problem zostaje sprowadzony do prostego wyjaśnienia i równie prostego rozwiązania: zakazów i ograniczeń wolności 3/X
4
Trzeci, kluczowy etap to medialna amplifikacja.
Dramatyczne przypadki są powtarzane, komentowane i przedstawiane jako dowody szerszego zjawiska.
Widzimy moralnie wzburzone wypowiedzi, żądania stanowczych działań i kategoryczne diagnozy przyczyn tragedii.
Tymczasem nadal nie wiemy, co dokładnie motywowało sprawców, czy poszczególne ataki są w ogóle ze sobą powiązane i czy mamy do czynienia z trwałym wzrostem określonego rodzaju przemocy.
A bez odpowiedzi na te pytania ponprostu nie da się odpowiedzialnie ocenić proponowanych rozwiązań. 4/X
Dramatyczne przypadki są powtarzane, komentowane i przedstawiane jako dowody szerszego zjawiska.
Widzimy moralnie wzburzone wypowiedzi, żądania stanowczych działań i kategoryczne diagnozy przyczyn tragedii.
Tymczasem nadal nie wiemy, co dokładnie motywowało sprawców, czy poszczególne ataki są w ogóle ze sobą powiązane i czy mamy do czynienia z trwałym wzrostem określonego rodzaju przemocy.
A bez odpowiedzi na te pytania ponprostu nie da się odpowiedzialnie ocenić proponowanych rozwiązań. 4/X
5
I w tym momencie na scenę wchodzą oni: „przedsiębiorcy moralności”.
Ludzie i instytucje zabiegający o ustanowienie oraz egzekwowanie nowych norm społecznych - często odnoszący wymierne korzyści z lobbowania na ich rzecz.
Politycy, aktywiści, komentatorzy i organizacje zaczynają przedstawiać się jako obrońcy zagrożonych wartości, bezpieczeństwa publicznego czy - jak w tym przypadku - „naszych dzieci”…
Nie muszą nawet działać cynicznie. Mogą szczerze wierzyć, że zwalczają problem i „ratują społeczeństwo”.
Ale jednocześnie zyskują ogromną możliwość zwiększenia swoich wpływów, prestiżu i kompetencji - a potencjalnie także finansowania 5/X
Ludzie i instytucje zabiegający o ustanowienie oraz egzekwowanie nowych norm społecznych - często odnoszący wymierne korzyści z lobbowania na ich rzecz.
Politycy, aktywiści, komentatorzy i organizacje zaczynają przedstawiać się jako obrońcy zagrożonych wartości, bezpieczeństwa publicznego czy - jak w tym przypadku - „naszych dzieci”…
Nie muszą nawet działać cynicznie. Mogą szczerze wierzyć, że zwalczają problem i „ratują społeczeństwo”.
Ale jednocześnie zyskują ogromną możliwość zwiększenia swoich wpływów, prestiżu i kompetencji - a potencjalnie także finansowania 5/X
6
Teoria Wyboru Publicznego uczy nas, że panika moralna tworzy szczególną asymetrię politycznych bodźców.
Polityk, który zażąda natychmiastowego działania zyskuje poparcie i wizerunek człowieka zdecydowanego, konkretnego i merytorycznego.
Taki, który mówi „nie znamy jeszcze przyczyn” czy „musimy poczekać na dowody” ryzykuje oskarżenie o bierność albo brak pomysłu na rozwiązanie „kryzysu”.
Dziennikarz, który alarmuje o „epidemii przemocy” przyciąga uwagę, zgarnia lajki i atencję - a może i kilka występów medialnych.
Ten, który dopytuje o dane bazowe, proporcje i rzeczywistą skalę zagrożenia ma znacznie trudniejsze zadanie - lezy tak silnych emocjach, jest po prostu… nudny.
Mniej więcej tak powstaje właśnie konkurencja o to, kto okaże większe moralne oburzenie i zaproponuje radykalniejsze rozwiązanie 6/X
Polityk, który zażąda natychmiastowego działania zyskuje poparcie i wizerunek człowieka zdecydowanego, konkretnego i merytorycznego.
Taki, który mówi „nie znamy jeszcze przyczyn” czy „musimy poczekać na dowody” ryzykuje oskarżenie o bierność albo brak pomysłu na rozwiązanie „kryzysu”.
Dziennikarz, który alarmuje o „epidemii przemocy” przyciąga uwagę, zgarnia lajki i atencję - a może i kilka występów medialnych.
Ten, który dopytuje o dane bazowe, proporcje i rzeczywistą skalę zagrożenia ma znacznie trudniejsze zadanie - lezy tak silnych emocjach, jest po prostu… nudny.
Mniej więcej tak powstaje właśnie konkurencja o to, kto okaże większe moralne oburzenie i zaproponuje radykalniejsze rozwiązanie 6/X
7
To czwarty etap modelowej „paniki” - do niego doszliśmy wczoraj bardzo szybko - to żądanie nowych środków kontroli.
Zakazów. Nadzoru. Obowiązkowej identyfikacji. Cenzury prewencyjnej. Ograniczeń dostępu do internetu. I oczywiście nowych uprawnień instytucji państwowych i zwiększenia ich budżetu.
Każdy z tych pomysłów może zostać przedstawiony jako odpowiedź na tragedię - nawet jeżeli nie wykazano związku między proponowanym rozwiązaniem a przyczyną ataków o których - co trzeba stale przypominać - prawie nic nie wiemy.
To jest najniebezpieczniejszy moment paniki moralnej bo przedsiębiorcom moralności udaje się przenieść dyskusję z poziomu faktów i danych na poziom oskarżeń: o bierność, a potencjalnie współudział osób odnawiającej udziału w szkodliwej licytacji. 7/X
Zakazów. Nadzoru. Obowiązkowej identyfikacji. Cenzury prewencyjnej. Ograniczeń dostępu do internetu. I oczywiście nowych uprawnień instytucji państwowych i zwiększenia ich budżetu.
Każdy z tych pomysłów może zostać przedstawiony jako odpowiedź na tragedię - nawet jeżeli nie wykazano związku między proponowanym rozwiązaniem a przyczyną ataków o których - co trzeba stale przypominać - prawie nic nie wiemy.
To jest najniebezpieczniejszy moment paniki moralnej bo przedsiębiorcom moralności udaje się przenieść dyskusję z poziomu faktów i danych na poziom oskarżeń: o bierność, a potencjalnie współudział osób odnawiającej udziału w szkodliwej licytacji. 7/X
8
Nie mówię, że zagrożenia nie ma. To co się wydarzyło *z jakiegoś powodu* się wydarzyło.
Wręcz przeciwnie: doszło do rzeczywistych tragedii, które wymagają bardzo poważnego potraktowania, gruntownego wyjaśnienia i adekwatnej reakcji.
Tylko ta powaga sytuacji i pilność nie może zwolnić nas z obowiązku myślenia.
Panika moralna nie polega na wymyślaniu zagrożeń z niczego. Ale opisuje proces w którym ulega ono takiemu społeczemu przetwarzaniu, że emocje zaczynają zastępować dowody, a symboliczne, albo ideologiczne działania - rozwiązania skuteczne 8/X
Wręcz przeciwnie: doszło do rzeczywistych tragedii, które wymagają bardzo poważnego potraktowania, gruntownego wyjaśnienia i adekwatnej reakcji.
Tylko ta powaga sytuacji i pilność nie może zwolnić nas z obowiązku myślenia.
Panika moralna nie polega na wymyślaniu zagrożeń z niczego. Ale opisuje proces w którym ulega ono takiemu społeczemu przetwarzaniu, że emocje zaczynają zastępować dowody, a symboliczne, albo ideologiczne działania - rozwiązania skuteczne 8/X
9
I dlatego - o ile chcemy mieć w Polsce ładne rzeczy - musimy przypominać jedną zasadę:
Im bardziej dramatyczne wydarzenie i im silniejsze emocje społeczne, tym większej ostrożności musimy wymagać od tych, którzy proponują ograniczenie naszych wolności.
Tragedia może owszem uzasadniać konieczność jakiegoś działania. Także na poziomie państwa.
Ale sama w sobie nie może być dowodem, że *dowolne* działanie - akurat zgodne z interesem promujących je „przedsiębiorców moralnych” - będzie akurat skuteczne, konieczne i proporcjonalne. 9/9
Im bardziej dramatyczne wydarzenie i im silniejsze emocje społeczne, tym większej ostrożności musimy wymagać od tych, którzy proponują ograniczenie naszych wolności.
Tragedia może owszem uzasadniać konieczność jakiegoś działania. Także na poziomie państwa.
Ale sama w sobie nie może być dowodem, że *dowolne* działanie - akurat zgodne z interesem promujących je „przedsiębiorców moralnych” - będzie akurat skuteczne, konieczne i proporcjonalne. 9/9