✨ Visual Editor

close

Thread Truncated

Only the first 20 tweets are shown to ensure high-quality rendering and prevent image size issues.

palette Canvas & Background

Gradient:arrow_forward
Text Color:
135°

style Card Style

40px
16px

text_fields Typography

16px
Przewodzik
@Przewodzik
PrzewodzikKsiążkowy (ranking)

Oto nadszedł dzień – zapowiadałem to jakiś czas temu i w końcu jest – ranking 100 Najlepszych Powieści Obcojęzycznych w Historii według Przewodzika (miało być 50, ale tych dobrych było trochę więcej i uznałem, że setka jest lepsza).

I kilka uwag na początek – to moje osobiste, prywatne i jak najbardziej subiektywne zestawienie wyłącznie powieści (nie ma tu eseistyki, opowiadań czy poematów) i oczywiście jestem świadom tego, że nie zadowoli ono nikogo, poza mną. Wszystkie te książki oczywiście przeczytałem, nigdy tego liczyłem, ale myślę, że to pewnie jakaś 1/10 powieści, które przeczytałem w ogóle w swoim życiu (nie wiem czy to dużo czy mało).

Jestem 48-letnim mężczyzną i urodziłem się w Polsce - to na pewno ma znaczenie patrząc na listę, nie ma na niej zbyt wielu powieści nowych, a najnowszych nie ma w sumie w ogóle. Według mnie literatura wielka się „układa”, ona musi przetrwać próbę czasu i wejść tak mocno w życie nasze i świata, że już nic jej stamtąd nie usunie. Z tą najbardziej aktualną prozą trudniej, więc jej brak.

Liczę oczywiście na wasze komentarze, lajki, retweety i wszelkie interakcje – wiem, że spotkam się z krytyką, ok, przyjmuje to, ale proszę tylko o kulturę wypowiedzi i jednak trochę życzliwości. Literatura jest ważna, ale nie ma powodu, by nazywać kogoś głupkiem tylko dlatego, że nie umieścił naszej ulubionej książki w swoim rankingu lub umieścił ją za nisko na liście.

Zatem zaczynamy – wszystko będzie w jednym wątku, w komentarzu będzie pierwsza powieść, a potem kolejne aż dojdziemy do pierwszego miejsca. Miłej zabawy!
Przewodzik
@Przewodzik
100. Jan Potocki „Rękopis znaleziony w Saragossie” (1805, wyd. pol. 1847)
Swój ranking polskich filmów zakończyłem adaptacją tej powieści, którą umieściłem na samym szczycie, uznaję więc za zabawną klamrę postawiwienie powieści Potockiego na ostatnim miejscu mojego zestawienia – rzecz to bowiem niezwykle zabawna i co by nie mówić, odkrywcza, a dla mnie to w zasadzie kwintesencja opowieści, opowiadania i opowiadaczy. Dla dziwiących się, że powieść umieszczona w kategorii obcojęzycznej – Potocki napisał ją po francusku i należy ona niewątpliwie do literatury tego języka.
Thread image
Przewodzik
@Przewodzik
99. Mark Twain „Przygody Tomka Sawyera” (1876, pol. wyd. 1907)
No co? Powieść? Powieść! A że dla dzieci i młodzieży – nic to, ważne, że dobra i wciąż daje sporo radości – przeczytałem ponownie kilka lat temu i zachwyt innego rodzaju, ale wciąż ta książka ma to, co trzeba. Poza jakbym mógł nie dać w swoim rankingu powieści, którą przeczytałem najwięcej razy ze wszystkich – pacholęciem będąc ponad 30 razy była ona moją lekturą. Zaczytana. Bo to wspaniała rzecz.
Thread image
Przewodzik
@Przewodzik
98. Dan Simmons „Terror” (2007, pol. wyd. 2015). To chyba kolejne zaskoczenie, ale co ja zrobię, że akurat ta powieść, jak właściwie żadna z XXI wieku zrobiła na mnie największe wrażenie. Znakomite połącznie powieści historycznej z fantastyką, a nawet horrorem – w zasadzie to jest mariaż jakiego nie lubię, ale tu zagrało to znakomicie, także literacko. I żeby było śmieszniej – żadna inna książka Simmonsa mi się właściwie nie podobała. Rzadko czytam książki do rana – tę czytałem. Nawet jeśli oglądaliście serial, zdecydowanie warto.
Thread image
Przewodzik
@Przewodzik
97. Sigrid Undset "Olaf, syn Auduna" (1925-1927, pol. wyd. 1937-1938)
Z pewnością mocno zapomniana, ale znakomita dwutomowa powieść osadzona w średniowiecznej Norwegii, która podejmuje temat walki między tym co ludzkie, a tym co boskie. Wspaniale oddane XIII stulecie na dalekiej północy - a takie klimaty Przewodzik lubi wyjątkowo. Ale tu także literacko mnóstwo się zgadza – brak prezentyzmu, dobrze zarysowane postaci, ciekawie opisane konflikty, te wewnętrzne i międzyludzkie. Starawe, ale naprawdę rzecz warta odkurzenia moim zdaniem.
Thread image
Przewodzik
@Przewodzik
96. Henry Fielding „Historia życia Toma Jonesa, czyli dzieje podrzutka” (1749, pol. wyd. 1955)
Trochę staroci to będzie w tym moim zestawieniu, ale co zrobić, że jestem takim literackim grzybem... A że film na podstawie powieści pojawił się w moim rankingu filmowym, to czemu nie literacki pierwowzór, szczególnie, że to po prostu świetna historia, świetnie opowiedziana. Szczerze mówiąc ja do końca wciąż nie mogę uwierzyć, że tak napisana rzecz powstała w połowie XVIII wieku. Czysta radość z szalonych przygód przystojnego Jonesa – właściwie synonim powieści awanturniczo-romansowej.
Thread image
Przewodzik
@Przewodzik
95. Harry Mulisch „Zamach” (1982, pol wyd. 1988). To nie jest tak, że znam się na literaturze niderlandzkiej, to pewnie jedyna powieść tego języka, którą czytałem, ale jest naprawdę bardzo dobra. To niezwykle precyzyjna i bardzo dobrze oddana próba pokazania zamachu na kolaborującego z Niemcami inspektora policji. Spore gatunkowy miszmasz, bo to i kryminał, i powieść psychologiczna, a nawet elementy zwykłej sensacji, ale to mieszanka naprawdę wybuchowa, to znaczy zamachowa. Powieść znam dzięki filmowi, ale jak to zwykle bywa pierwowzór literacki dużo lepszy. W sam raz na 95 miejsce.
Thread image
Przewodzik
@Przewodzik
94. Michel Tournier „Król Olch” (1970, pol. tłum. 1990). Lubicie powieści, które jednocześnie was zachwycają i odrzucają? Ja lubię i dlatego tak cenię ten utwór francuskiego prozaika. To historia tyle piękna, co wstrząsająca, ale tu na uwagę zasługuje głównie konstrukcja dzieła – doskonała. Utwór ma swoje przestoje, ale opowieść inspirowana balladą Goethego i dziejąca się w Prusach Wschodnich na długo zostaje w głowie. I Herman Göring jako Wilkołak – brr…
Thread image
Przewodzik
@Przewodzik
93. Heinrich Böll „Utracona cześć Katarzyny Blum” (1974, pol. wyd. 1976). RFN lat 70. To był na pewno ciekawy kraj, którym targały różnego rodzaju skandale i mocne historie, ferment jednym słowem. Powieść Bölla to w zasadzie odpowiedź i swego rodzaju streszczenie tego okresu – zamęt polityczny, terroryzm, polityka, nazistowskie korzenie i pewna kobieta, która trafia w sam środek przykrych dla niej wydarzeń. Niezwykle intrygująca wiwisekcja niemieckiego społeczeństwa i mam wrażenie, że dzisiaj taka powieść chyba nie mogłaby powstać. Tu także był u mnie najpierw film Volkera Schlöndorffa, ale utwór broni się znakomicie bez niego.
Thread image
Przewodzik
@Przewodzik
92. Cormac McCarthy „Droga” (2006, pol. wyd. 2008). Wam się wydaje, że to tak łatwo zmieścić 100 najlepszych powieści, a to wcale nie jest proste – no skoro „Droga” jest dopiero na 92 miejscu… A to przecież taka dobra i mocna proza, jak niemal wszystko co wyszło spod piór McCarthy’ego, ale co zrobić jest wiele innych.
Głębokie, przejmujące, prawdziwe – i tak się właśnie kończy świat. Jeśi postapo to właśnie takie, a nie jakieś marsjańskie inwazje. I znów spore pomieszanie gatunkowe - widać, tak jest dobrze. Dla mnie zdecydowanie powieść do powtórki.
Thread image
Przewodzik
@Przewodzik
91. Richard Yates „Droga do szczęścia”, (1961, pol. wyd. 2009)
Sporo u mnie powiązań literacko-filmowych, ale tu chodzi jednak o powieści i tak się składa, że filmy kierują mnie czasem w bardzo dobre rejony literackie. Tak było i tutaj – film jest dobry, ale powieść to prawdziwa petarda, która dekonstruuje amerykański sen z pięknym domem na przedmieściach. Niezwykle przykra w sumie opowieść, która mówi bardzo dużo o związkach, o konwenansach, o niemożności zrozumienia drugiej osoby. Szczególnie jeśli jest się z nią w związku. Obyczajówka na psychologicznych sterydach, która mocno wwierca się w głowę, szczególnie jeśli i u ciebie niezbyt wesoło. Także może raczej dla tych dobrze nastrojonych.
Thread image
Przewodzik
@Przewodzik
90. Jerome K. Jerome „Trzech panów w łódce nie licząc psa” (1889, pol. wyd. 1912)
Poniedziałek trzeba zacząć pozytywnie, dlatego zmiana nastroju po wczorajszych przygnębiających pozycjach – jedna z najśmieszniejszych książek jakie czytałem i to najśmieszniejszych w taki absolutnie sympatyczny i miły sposób. Zupełna błahostka opowiadająca o perypetiach… trzech panów w łódce, ale jeśli literatura może dawać radość takimi głupotkami, to znaczy, że cel swój spełniła. W sumie co się dziwić, skoro jej autor nazywał się Jerome KLAPKA Jerome (swoją drogą Madziar z pochodzenia). Czytane kilka razy i jeszcze będzie.
Thread image
Przewodzik
@Przewodzik
89. Ivo Andrić „Most na Drinie” (1945, pol. wyd. 1956 przekład: Halina Kalita – dodaję tłumacza, bo mnie parę osób ścigało, że nie podaję, jakbym miał mało roboty ;-). Ta powieść to być może klucz do zrozumienia byłej Jugosławii, czy szerzej Bałkanów – most zbudowany z Mehmeda Paszę Sokolovicia w bośniackim Višegradzie poprzez zbiorowego bohatera pokazuje skomplikowane dzieje tego regionu. Andrić znakomicie według mnie pokazał wieloetniczną społeczność na tle wydarzeń historycznych i codziennych spraw. Duża, intrygująca rzecz.
Thread image
Przewodzik
@Przewodzik
88. Romain Rolland „Colas Breugnon” (1919, pol. wyd. 1921, przekład. Franciszek Mirandola). Tę książkę już kiedyś rekomendowałem w ramach KsiążkaDnia i mogę tylko powtórzyć, że to jedna z najlepszych pochwał życia jakie czytałem. To także potężny wykład zdroworozsądkowej szkoły wiejskiej mądrości. Ten "chłopski rozum" to nie tylko zabobony i "ta było zawsze", ale tu ma jednak całkiem rozsądne podstawy, a przy okazji każe cieszyć się jadłem, napitkiem i innymi przyjemnościami - a czytelnikowi ten nastrój mocno się udziela. No i mamy dużo starej i smacznej Francji, w tym wypadku Burgundii.
Thread image
Przewodzik
@Przewodzik
87. Robert Nye „Falstaff” (1976, pol. wyd. 1990, przekład: Piotr Siemion). Kolejna bardzo wesoła powieść, choć z mocno gorzkimi nutami i co tu dużo gadać, dużo bardziej rubaszna niż poprzednie (ktoś powie nawet, że wulgarna). No, ale jak się bierze za bohatera szekspirowskiego Falstaffa to nie może być inaczej – blaga goni blagę, bo to mitoman to co się zowie, a do tego opój i lubieżnik Znakomite nawiązanie do Gdyby Nye troszeczkę się powściągał byłaby to powieść niemal doskonała, ale jest nieco za długa i ciut rozwlekła stąd tylko miejsce 87.
Thread image
Przewodzik
@Przewodzik
86. Arthur Koestler „Ciemność w południe” (1940, pol. wyd. 1949, przekład: Tymon Terlecki). Znakomite studium zniewolenia w Sowietach – książka niezwykle potrzebna w swoim czasie, bo niby wszyscy wiedzieli, ale przecież nie do końca wierzyli, co tam się dzieje w kraju sojuszu robotniczo-chłopskiego, bo orkiestra pożytecznych idiotów mówiła co innego. Wydawać się może, ze jej aktualność minęła, ale takie zagrożenia nigdy nie mijają, a tu mechanizm działania totalitaryzmu bardzo trafnie ujęty. Są też uwagi co do wiarygodności psychologicznej utworu, szczególnie warunków więziennych, ale mimo tego, jest to dla mnie to na pewno jedna z najważniejszych książek XX wieku.
Thread image
Przewodzik
@Przewodzik
85. Alberto Moravia „Pogarda” (1954, pol. wyd. 1961, przekład Zofia Ernstowa”. Dramat psychologiczny, który skupia się na rozpadzie pewnego małżeństwa, w którym pojawia się w końcu tytułowa pogarda. A wszystko to widziane oczami męża i spisane w formie pamiętnika. Przykra lektura, ale mająca w sobie sporo prawdy o życiu i ludziach. Dla mnie jednak najlepsza powieść Moravii, stąd więcej jego utworów już na liście nie będzie, gdyby ktoś pytał.
Thread image
Przewodzik
@Przewodzik
84. Friedrich Dürrenmatt „Obietnica” (1958, pol. wyd. 1986, przekład Kazimiera Iłłakowiczówna). Za co lubię Dürrenmatta to przede wszystkim za niebywałą zwartość, brak nadmiaru tekstu i całej tej, czasami zupełnie niepotrzebnej, paplaniny powieściowej. Tu wszystko jest w punkt, podane tak jak trzeba, a ksiażka i tak ma w sobie tajemnicę i zagadkę, bo choć to jest kryminał, to przecież nie do końca. Niby powieść detektywistyczna, ale inaczej i ciekawiej moim zdaniem rozwiązana. Nie uciekniemy od filmowych odniesień, bo akurat ta powieść powstała na kanwie scenariusza, który pisarz stworzył i chciał rozbudować ją w coś większego. I dobrze zrobił. A adaptacji było kilka, jedną, węgierska niedawno omawiałem.
Thread image
Przewodzik
@Przewodzik
83. Kenzaburō Ōe „Futbol ery Man'en” (1967, pol. wyd. 1995, przekład: Mikołaj Melanowicz). Długie cienie starych spraw, czyli jak historia sprzed stu lat wpływa na życie bohaterów w latach 60. To, oprócz interesującej psychologii postaci, także niezwykle ciekawy obraz przemian społecznych w Japonii, gdzie dawne tradycje i wartości przestają mieć znaczenie, a atomizacja jest coraz bardziej wyraźna. To nie jest łatwa proza, także ze względu na formalne eksperymenty autora, ale jeśli się ją dobrze „chwyci” to daje sporo satysfakcji.
Thread image
Przewodzik
@Przewodzik
82. Charles Dickens „Wielkie nadzieje” (1881, pol. wyd. 1918, przekład Antoni Mazanowski). W rankingu nie mogło zabraknąć tego pisarza, a to nie będzie jedyny jego utwór na liście. Jak to zwykle u Dickensa – przede wszystkim moralitet, ale też bardzo ciekawy bildungsroman. Pip to postać tyle schematyczna, co skomplikowana, a Dickens dał mu wystarczająco dużo iskry prawdziwego życia. To jest taka klasyka, która zawsze się sprawdza – dobrze się czyta i dotyka spraw dla każdego ważnych. Ja bardzo lubię i mam zamiar do tej akurat powieści wrócić.
Thread image
Generated by Thread Navigator
100%
view_carousel Carousel Studio NEW
Press + S to quick-export