@Przewodzik: #PrzewodzikFilmowy (ranking)...
@Przewodzik
14 views
Aug 16, 2025
1
#PrzewodzikFilmowy (ranking)
100 najlepszych filmów w historii według Przewodzika
Nie, nie zapomniałem o ankiecie, ale myślałem cały tydzień jak ten mój ranking "ugryźć", a wybór 100 filmów okazał się naprawdę bardzo trudny. Chciałem zrezygnować, ale nie, ambicja mi nie pozwoliła, a skoro słowo się rzekło, kobyłka u płotu - na zakończenie #FilmowyTydzień chyba w sam raz.
Kilka słów wyjaśnienia: jak zaznaczyłem, jest to osobisty i subiektywny ranking, w którym głównym kryterium jest moja ocena, ale także takie drobnostki jak znaczenie dla kinematografii i wpływ na rozwój kina, strona techniczna czy wybitne aktorstwo. Lista jest tak naprawdę pewnym "kompasem" lub wskaźnikiem niż konkretnym uszeregowaniem, bo przecież wiele filmów mógłbym zamienić miejscami lub przesunąć o kilka pozycji na liście i nic by się wielkiego nie stało. I tak wiem, że będzie mnóstwo kontrowersji i krytyki rankingu, ale przecież po to też on jest - by porozmawiać o kinie. Krytyka oczywiście mile widziana, proszę jednak o kulturę wypowiedzi i szacunek, nie tylko wobec mnie, ale także innych biorących udział w rozmowie. To, że ktoś wyżej ceni jeden film od innego nie znaczy, że jest debilem lub ignorantem.
Dziś i jutro będę co jakiś czas wrzucał kolejne pozycje z listy z metryczką film, plakatem i moim krótkim komentarzem (naprawdę krótkim, bo to jednak aż sto sztuk). I wszystko będzie w jednym wątku.
No dobra, za chwilę pierwsza pozycja, czyli numer 100, a potem zjeżdżamy w dół aż do miejsca pierwszego.
100 najlepszych filmów w historii według Przewodzika
Nie, nie zapomniałem o ankiecie, ale myślałem cały tydzień jak ten mój ranking "ugryźć", a wybór 100 filmów okazał się naprawdę bardzo trudny. Chciałem zrezygnować, ale nie, ambicja mi nie pozwoliła, a skoro słowo się rzekło, kobyłka u płotu - na zakończenie #FilmowyTydzień chyba w sam raz.
Kilka słów wyjaśnienia: jak zaznaczyłem, jest to osobisty i subiektywny ranking, w którym głównym kryterium jest moja ocena, ale także takie drobnostki jak znaczenie dla kinematografii i wpływ na rozwój kina, strona techniczna czy wybitne aktorstwo. Lista jest tak naprawdę pewnym "kompasem" lub wskaźnikiem niż konkretnym uszeregowaniem, bo przecież wiele filmów mógłbym zamienić miejscami lub przesunąć o kilka pozycji na liście i nic by się wielkiego nie stało. I tak wiem, że będzie mnóstwo kontrowersji i krytyki rankingu, ale przecież po to też on jest - by porozmawiać o kinie. Krytyka oczywiście mile widziana, proszę jednak o kulturę wypowiedzi i szacunek, nie tylko wobec mnie, ale także innych biorących udział w rozmowie. To, że ktoś wyżej ceni jeden film od innego nie znaczy, że jest debilem lub ignorantem.
Dziś i jutro będę co jakiś czas wrzucał kolejne pozycje z listy z metryczką film, plakatem i moim krótkim komentarzem (naprawdę krótkim, bo to jednak aż sto sztuk). I wszystko będzie w jednym wątku.
No dobra, za chwilę pierwsza pozycja, czyli numer 100, a potem zjeżdżamy w dół aż do miejsca pierwszego.
View Tweet
2
100. Cinema Paradiso, reż. Giuseppe Tornatore, 1988, Włochy
A ranking rozpoczyna film o miłości do kina - cudownie nostalgiczna opowieść o czasach, kiedy wizyta w kinie była wielkim przeżyciem. Wspaniała rola Philippe'a Noireta jako starego kinooperatora i uroczy Salvatore Cascio jako chłopiec zafascynowanym magią filmów.
A ranking rozpoczyna film o miłości do kina - cudownie nostalgiczna opowieść o czasach, kiedy wizyta w kinie była wielkim przeżyciem. Wspaniała rola Philippe'a Noireta jako starego kinooperatora i uroczy Salvatore Cascio jako chłopiec zafascynowanym magią filmów.
3
99. Apocalypto, reż. Mel Gibson, 2006, USA
Druga pozycja od końca i myślę, że już zacznie się inba - jak to, taki film w setce najlepszych? Nie godzi się. A guzik prawda, bo godzi się i będę tego filmu bronił do upadłego, bo to obraz, który odwołuję się do emocji, które kino poruszało od początku swojego istnienia. Prosta historia, ale jak to jest wspaniale opowiedziane - w swoim gatunku, czyli filmu przygodowego w kostiumie historycznym, to jeden z najlepszych obrazów w historii. A teraz możecie hejtować ;-)
Druga pozycja od końca i myślę, że już zacznie się inba - jak to, taki film w setce najlepszych? Nie godzi się. A guzik prawda, bo godzi się i będę tego filmu bronił do upadłego, bo to obraz, który odwołuję się do emocji, które kino poruszało od początku swojego istnienia. Prosta historia, ale jak to jest wspaniale opowiedziane - w swoim gatunku, czyli filmu przygodowego w kostiumie historycznym, to jeden z najlepszych obrazów w historii. A teraz możecie hejtować ;-)
4
98. Bitwa o Algier, reż. Gillo Pontecorvo, 1966, Algieria & Włochy
Akcja filmu, który rozgrywa się w latach 1954-1962, opowiada o krwawym konflikcie algiersko-francuskim. Obraz utrzymany jest w bardzo szorstkim, autentycznym stylu dramatyczno-dokumentalnym, a obsada w dużej mierze składa się z nieprofesjonalnych aktorów. Wszystko nakręcone z narracją jak w kronice filmowej. I to właśnie za ten porażający autentyzm miejsce w rankingu. Film naprawdę zostaje w głowie.
Akcja filmu, który rozgrywa się w latach 1954-1962, opowiada o krwawym konflikcie algiersko-francuskim. Obraz utrzymany jest w bardzo szorstkim, autentycznym stylu dramatyczno-dokumentalnym, a obsada w dużej mierze składa się z nieprofesjonalnych aktorów. Wszystko nakręcone z narracją jak w kronice filmowej. I to właśnie za ten porażający autentyzm miejsce w rankingu. Film naprawdę zostaje w głowie.
5
97. Śmieszność, reż. Patrice Leconte, 1996, Francja
Znakomity film historyczny z czasów schyłku przedrewolucyjnej Francji - historia biednego szlachcica, który chce uratować swoich poddanych przed malarią, ale musi mierzyć się z zawiłościami dworskich intryg i próżnością królewskiego otoczenia. Tempo, błyskotliwość i znakomita realizacja - kino francuskie w najlepszym wydaniu.
Znakomity film historyczny z czasów schyłku przedrewolucyjnej Francji - historia biednego szlachcica, który chce uratować swoich poddanych przed malarią, ale musi mierzyć się z zawiłościami dworskich intryg i próżnością królewskiego otoczenia. Tempo, błyskotliwość i znakomita realizacja - kino francuskie w najlepszym wydaniu.
6
96. Amores perros, reż. Alejandro González Iñárritu, 2000, Meksyk.
Bardzo chciałem dać do rankingu jakiś film meksykańskiego reżysera, bo go cenię i nawet zastanawiałem się nad "Zjawą", ale to jest jednak "kościół bez Boga". Zatem jest jego energetyczny debiut - trzy historie zbiegające się w jednym wypadku samochodowym. Oryginalne i intrygujące kino.
Bardzo chciałem dać do rankingu jakiś film meksykańskiego reżysera, bo go cenię i nawet zastanawiałem się nad "Zjawą", ale to jest jednak "kościół bez Boga". Zatem jest jego energetyczny debiut - trzy historie zbiegające się w jednym wypadku samochodowym. Oryginalne i intrygujące kino.
7
95. Idź i patrz, reż. Elem Klimow, Związek Radziecki, 1985.
Trzeba trochę przyśpieszyć z tymi filmami, bo nas zima zastanie, a zatem kolejny - tym razem wojna, ale widziana oczami kilkunastoletniego chłopca. Film wali po głowie konkretnie, czasem wręcz za mocno, ale takie kino jest bardzo potrzebne. Kilka pomysłów formalnych wątpliwych, ale trzeba zobaczyć - mało jest obrazów tak opowiadających o wojnie.
Trzeba trochę przyśpieszyć z tymi filmami, bo nas zima zastanie, a zatem kolejny - tym razem wojna, ale widziana oczami kilkunastoletniego chłopca. Film wali po głowie konkretnie, czasem wręcz za mocno, ale takie kino jest bardzo potrzebne. Kilka pomysłów formalnych wątpliwych, ale trzeba zobaczyć - mało jest obrazów tak opowiadających o wojnie.
8
9
93. Dogville, reż. Lars von Trier, 2003, USA.
Von Trier to dziwny zawodnik - geniusz z przemyśleniami idioty (!), który jednak kilka razy w mocno zamieszał. Także tym filmem, który udowodnił, że w kinie możliwa jest umowność posunięta do granic absurdu. To jednak ogromna sztuka, gdy opowieść pochłania cię tak bardzo, że przestajesz zauważać, że domy nie mają ścian, a ulice to linie wyrysowane kredą na podłodze w hali.
Von Trier to dziwny zawodnik - geniusz z przemyśleniami idioty (!), który jednak kilka razy w mocno zamieszał. Także tym filmem, który udowodnił, że w kinie możliwa jest umowność posunięta do granic absurdu. To jednak ogromna sztuka, gdy opowieść pochłania cię tak bardzo, że przestajesz zauważać, że domy nie mają ścian, a ulice to linie wyrysowane kredą na podłodze w hali.
10
92. Blaszany bębenek, reż. Volker Schlöndorff, 1979.
Wracamy do wojny, tym razem oczami Niemca, który chce się rozliczać i robi to w miarę uczciwie. Jest skomplikowana sytuacja Gdańska, jest pewne niuansowanie, ale na szczęście wiadomo, kto tu jest bandytą. Przestać rosnąć - w sumie gdybym mógł też bym tak wybrał, nie tylko w tak okropnym czasie. No i duży plus za scenę w śledziach...
Wracamy do wojny, tym razem oczami Niemca, który chce się rozliczać i robi to w miarę uczciwie. Jest skomplikowana sytuacja Gdańska, jest pewne niuansowanie, ale na szczęście wiadomo, kto tu jest bandytą. Przestać rosnąć - w sumie gdybym mógł też bym tak wybrał, nie tylko w tak okropnym czasie. No i duży plus za scenę w śledziach...
11
91. El Dorado, reż. Carlos Saura, 1988, Hiszpania
O filmie pisałem na profilu (kto chętny ten znajdzie), tu dodam tylko, że to po prostu bardzo solidne kino z tym elementem czegoś więcej, co decyduje o wyjątkowości. I, co zabrzmi paradoksalnie, jest to bardzo dobre, ale jednak powściągliwe studium szaleństwa. Złoto to jednak niebezpieczne świecidełko.
O filmie pisałem na profilu (kto chętny ten znajdzie), tu dodam tylko, że to po prostu bardzo solidne kino z tym elementem czegoś więcej, co decyduje o wyjątkowości. I, co zabrzmi paradoksalnie, jest to bardzo dobre, ale jednak powściągliwe studium szaleństwa. Złoto to jednak niebezpieczne świecidełko.
14
88. Dawno temu w Ameryce, reż. Sergio Leone, 1984 USA.
Dobra, wiem, że kilka osób mnie znienawidzi za to, ale choć uważam, że ten film powinien znaleźć się w setce, to jednak na niezbyt wysokim - jest przeciągnięty, druga cześć średnio się klei, choć doceniam szerokość i rozmach. Ja w ogóle uważam, że to co się stało z odbiorem spaghetti westernów Leone to jest coś niebywałego - średnie pastisze, które są kultowe, to dla mnie jednak niezrozumiały fenomen. Sorewicz.
Dobra, wiem, że kilka osób mnie znienawidzi za to, ale choć uważam, że ten film powinien znaleźć się w setce, to jednak na niezbyt wysokim - jest przeciągnięty, druga cześć średnio się klei, choć doceniam szerokość i rozmach. Ja w ogóle uważam, że to co się stało z odbiorem spaghetti westernów Leone to jest coś niebywałego - średnie pastisze, które są kultowe, to dla mnie jednak niezrozumiały fenomen. Sorewicz.
15
87. Dyskretny urok burżuazji, reż. Luis Buñuel, 1972, Francja & Włochy & Hiszpania
No dobrze, wracamy do rankingu i jedynego w nim filmu hiszpańskiego reżysera. Krytyka stosunków społecznych w surrealistycznym sosie - późny Buñuel jest najlepszy, a to jest jego tzw. pik. Przewrotne, zabawne, często celne.
No dobrze, wracamy do rankingu i jedynego w nim filmu hiszpańskiego reżysera. Krytyka stosunków społecznych w surrealistycznym sosie - późny Buñuel jest najlepszy, a to jest jego tzw. pik. Przewrotne, zabawne, często celne.
17
85. Tom Jones, reż. Tony Richardson, 1963, Wielka Brytania
Wspaniała powieść (polecam!) "Historia życia Toma Jonesa, czyli dzieje podrzutka" Henry'ego Fieldinga został wydana w 1749 roku (!), a 224 lata później Tony Richardson stworzył kongenialną adaptację tej wesołej opowieści o rezolutnym młodzieńcu. Uroczo rubaszne i żywiołowe - całkowite zaprzeczenie angielskiej flegmy. Bardzo lubię, zatem musi być w rankingu.
Wspaniała powieść (polecam!) "Historia życia Toma Jonesa, czyli dzieje podrzutka" Henry'ego Fieldinga został wydana w 1749 roku (!), a 224 lata później Tony Richardson stworzył kongenialną adaptację tej wesołej opowieści o rezolutnym młodzieńcu. Uroczo rubaszne i żywiołowe - całkowite zaprzeczenie angielskiej flegmy. Bardzo lubię, zatem musi być w rankingu.
18
84.Zaklęte rewiry, reż. Janusz Majewski, 1975, Polska & Czechosłowacja
Jest i pierwszy polski film (choć to koprodukcja) i dla wielu pewnie jednak spore zaskoczenie. A ja uważam, że to absolutna perełka i doskonały portret mikroświata eleganckiej restauracji od zaplecza. No niemal wszystko tu się zgadza i nie znam nikogo komu ten film by się nie podobał. Mnie się podoba bardzo.
Jest i pierwszy polski film (choć to koprodukcja) i dla wielu pewnie jednak spore zaskoczenie. A ja uważam, że to absolutna perełka i doskonały portret mikroświata eleganckiej restauracji od zaplecza. No niemal wszystko tu się zgadza i nie znam nikogo komu ten film by się nie podobał. Mnie się podoba bardzo.
19
83.400 batów, reż. François Truffaut, 1959 Francja
Ciekawy od strony formalnej, ale też intrygujący ze względu na psychologiczny portret młodego zbuntowanego chłopca. I zawieszona ostatnia scena, którą kończy stopklatka twarzy głównego bohatera na plaży. Na plaży bo to przecież francuska "Nowa fala" ;-), a dla mnie chyba jednak najlepszy jej przykład.
Ciekawy od strony formalnej, ale też intrygujący ze względu na psychologiczny portret młodego zbuntowanego chłopca. I zawieszona ostatnia scena, którą kończy stopklatka twarzy głównego bohatera na plaży. Na plaży bo to przecież francuska "Nowa fala" ;-), a dla mnie chyba jednak najlepszy jej przykład.
20
82.Nakarmić kruki, Carlos Saura, 1976, Hiszpania
Ostatni w moim zestawieniu film hiszpański, który zresztą nie tak dawno omawiałem przy okazji #HiszpańskiTydzień. Wyjątkowo smutna opowieść o dziewczynce, która musi żyć w zakłamanym świecie dorosłych, a wszystko to jako alegoria frankistowskiej Hiszpanii. Mocno zostaje w pamięci, nie tylko ze względu na słynną piosenkę.
Ostatni w moim zestawieniu film hiszpański, który zresztą nie tak dawno omawiałem przy okazji #HiszpańskiTydzień. Wyjątkowo smutna opowieść o dziewczynce, która musi żyć w zakłamanym świecie dorosłych, a wszystko to jako alegoria frankistowskiej Hiszpanii. Mocno zostaje w pamięci, nie tylko ze względu na słynną piosenkę.
21
81.Ich noce, reż. Franka Capra, 1934, USA.
Film stary jak świat, a swoim wdziękiem mógłby obdzielić setkę współczesnych komedii romantycznych. Boże, ilu to dowcipu, radości, uroku, a wszystko genialne zorkiestrowane przez niezrównanego Franka Caprę. No i doskonali w swoich rolach Clark Gable i Claudette Colbert. Cudo.
Film stary jak świat, a swoim wdziękiem mógłby obdzielić setkę współczesnych komedii romantycznych. Boże, ilu to dowcipu, radości, uroku, a wszystko genialne zorkiestrowane przez niezrównanego Franka Caprę. No i doskonali w swoich rolach Clark Gable i Claudette Colbert. Cudo.
22
80.Oldboy, reż. Chan-wook Park, 2003, Korea Południowa
Zmieniamy radykalnie klimat, bo tym razem film w wyjątkowy sposób łączący w sobie wystudiowany balet przemocy i wysublimowaną łagodność, a wszystko to w bardzo wciągającej opowieści o zemście. Gdybym miał jeść co dzień przez 15 lat wciąż tylko te same pierożki, też bym chciał się zemścić... ;-)
Zmieniamy radykalnie klimat, bo tym razem film w wyjątkowy sposób łączący w sobie wystudiowany balet przemocy i wysublimowaną łagodność, a wszystko to w bardzo wciągającej opowieści o zemście. Gdybym miał jeść co dzień przez 15 lat wciąż tylko te same pierożki, też bym chciał się zemścić... ;-)
23
79.Idioci, reż. Lars Von Trier, 1998, Dania
Są filmy, który przy pierwszym zetknięciu kompletnie nas dezorientują i nie wiemy, co o nich myśleć. Szokują, odrzucają, ale stawiają też pytania i próbują pokazać nam inna stronę pewnych sprawa. Von Trier tym filmem mnie sponiewierał, ale to jest sponiewieranie intelektualnie pobudzające. Tyle tu tropów interpretacyjnych, ale najlepszy jest według mnie ten, według którego ludzie z tej komuny byli idiotami, ale nie w taki sposób jak to sobie wymyślili.
Są filmy, który przy pierwszym zetknięciu kompletnie nas dezorientują i nie wiemy, co o nich myśleć. Szokują, odrzucają, ale stawiają też pytania i próbują pokazać nam inna stronę pewnych sprawa. Von Trier tym filmem mnie sponiewierał, ale to jest sponiewieranie intelektualnie pobudzające. Tyle tu tropów interpretacyjnych, ale najlepszy jest według mnie ten, według którego ludzie z tej komuny byli idiotami, ale nie w taki sposób jak to sobie wymyślili.
24
78.Ładunek 200, reż. Aleksiej Bałabanow, 2007, Rosja
O tym filmie pisałem już i wspominałem kilkukrotnie - dla mnie jeden z najbardziej przerażających obrazów jakie widziałem kiedykolwiek. Najlepszy obraz gnicia schyłkowego ZSRS, ale ten obrzydliwy osad został też przecież w Rosji. Hipnotyczne kino, które z jednej strony odrzuca obrzydliwością, ale z drugiej wciąga jak bagno. Widziałem dwa razy, trzeciego nie będzie - pewne wizje i tak zostały pod powiekami.
O tym filmie pisałem już i wspominałem kilkukrotnie - dla mnie jeden z najbardziej przerażających obrazów jakie widziałem kiedykolwiek. Najlepszy obraz gnicia schyłkowego ZSRS, ale ten obrzydliwy osad został też przecież w Rosji. Hipnotyczne kino, które z jednej strony odrzuca obrzydliwością, ale z drugiej wciąga jak bagno. Widziałem dwa razy, trzeciego nie będzie - pewne wizje i tak zostały pod powiekami.
25
77.Jeremiah Johnson, reż. Sydney Pollack, 1972, USA
Chyba najpiękniej eskapistyczny film w historii, manifest wolności i hymn pochwalny życia w naturze. Westerny to ja tak średnio, ale takie trochę antywesterny to i owszem. Kino z wielkim oddechem i przestrzenią. I niesamowity Robert Redford - tak, ten gif, który tu z nim lata, to z tego filmu ;-)
Chyba najpiękniej eskapistyczny film w historii, manifest wolności i hymn pochwalny życia w naturze. Westerny to ja tak średnio, ale takie trochę antywesterny to i owszem. Kino z wielkim oddechem i przestrzenią. I niesamowity Robert Redford - tak, ten gif, który tu z nim lata, to z tego filmu ;-)
26
76. Zawieście czerwone latarnie, reż. Zhang Yimou, 1991, Chiny
Co tu się dzieje z symetrią w kadrach i kolorami to obłęd i czyste piękno, ale film oferuje, oprócz uczty wizualnej, także niezwykle ciekawą historię obyczajową sprzed 100 lat. Chińskie kino bywa bardzo specyficzne, ale tu na pewno mamy do czynienia z dziełem wybitnym.
Co tu się dzieje z symetrią w kadrach i kolorami to obłęd i czyste piękno, ale film oferuje, oprócz uczty wizualnej, także niezwykle ciekawą historię obyczajową sprzed 100 lat. Chińskie kino bywa bardzo specyficzne, ale tu na pewno mamy do czynienia z dziełem wybitnym.
28
74.Most na rzece Kwai, reż. David Lean, 1957, Wielka Brytania & USA
Któż nie gwizdał melodyjki z tego filmu, ale przecież tu nie tylko sympatyczne dźwięki - to pełnokrwista opowieść o jeńcach brytyjskich, którzy budują tytułowy most dla Japończyków to film legenda. A legendy w takich rankingach muszą mieć swoje miejsce.
Któż nie gwizdał melodyjki z tego filmu, ale przecież tu nie tylko sympatyczne dźwięki - to pełnokrwista opowieść o jeńcach brytyjskich, którzy budują tytułowy most dla Japończyków to film legenda. A legendy w takich rankingach muszą mieć swoje miejsce.
30
72.Funny Games, reż. Michael Haneke, 1997, Austria.
Wiwisekcja współczesnego społeczeństwa, które żywi się przemocą, łaknie jej na ekranach, ale potwornie się jej boi i jest wobec niej bezradne jak tylko się pojawi. A pojawia się znienacka, bez powodu. To przemoc, której nie pokazuje się w filmie, ale zaznacza, przemoc którą czuć i słychać, ale nie widać; przemoc, która jest zupełnie bezsensowna, przemoc, która niszczy relacje. Haneke wbija niewidoczny gwóźdź w głowę widza tym filmem.
Wiwisekcja współczesnego społeczeństwa, które żywi się przemocą, łaknie jej na ekranach, ale potwornie się jej boi i jest wobec niej bezradne jak tylko się pojawi. A pojawia się znienacka, bez powodu. To przemoc, której nie pokazuje się w filmie, ale zaznacza, przemoc którą czuć i słychać, ale nie widać; przemoc, która jest zupełnie bezsensowna, przemoc, która niszczy relacje. Haneke wbija niewidoczny gwóźdź w głowę widza tym filmem.
31
71. Kes, reż. Ken Loach, 1969, Wielka Brytania.
O filmie już pisałem na profilu i można znaleźć, ale dodam tylko, że choć to brytyjskie kino społeczne, w którym górnicze osiedla w północnej Anglii wyglądają koszmarnie, to ogląda się ten obraz z dużą przyjemnością. Piękna, choć przygnębiająca opowieść, o relacji nieprzystosowanego społecznie chłopca z sokołem.
O filmie już pisałem na profilu i można znaleźć, ale dodam tylko, że choć to brytyjskie kino społeczne, w którym górnicze osiedla w północnej Anglii wyglądają koszmarnie, to ogląda się ten obraz z dużą przyjemnością. Piękna, choć przygnębiająca opowieść, o relacji nieprzystosowanego społecznie chłopca z sokołem.
32
70.Powrót, reż. Andriej Zwiagincew, 2003 Rosja.
To niesamowite, że tak dojrzały film to debiut reżysera - wszystko, niemal każdy kadr, każde słowo i każdy gest są tu przemyślane i nie ma nic zbędnego. Powrót ojca do domu i dwóch synów, a potem wyprawa do lasu, to alegoria powrotu Boga do życia człowieka. Ale czy Rosja tak naprawdę chce Boga? Czy Bóg umarł, a może to ludzie go zabili? I te niesamowite zabawy wizualne z pogodą i naturą. Piękny film.
To niesamowite, że tak dojrzały film to debiut reżysera - wszystko, niemal każdy kadr, każde słowo i każdy gest są tu przemyślane i nie ma nic zbędnego. Powrót ojca do domu i dwóch synów, a potem wyprawa do lasu, to alegoria powrotu Boga do życia człowieka. Ale czy Rosja tak naprawdę chce Boga? Czy Bóg umarł, a może to ludzie go zabili? I te niesamowite zabawy wizualne z pogodą i naturą. Piękny film.
33
69.Złodzieje rowerów, reż. Vittorio De Sica, 1948, Włochy
Przepiękna, wzruszająca opowieść o rozklejaczu plakatów, któremu ukradziono rower. I chyba najpiękniej pokazana relacja między ojcem i synem. Włoski neorealizm to było coś w kinie, filmy te wciąż mają dużą moc oddziaływania, a "Złodzieje rowerów" wśród nich chyba największą.
Przepiękna, wzruszająca opowieść o rozklejaczu plakatów, któremu ukradziono rower. I chyba najpiękniej pokazana relacja między ojcem i synem. Włoski neorealizm to było coś w kinie, filmy te wciąż mają dużą moc oddziaływania, a "Złodzieje rowerów" wśród nich chyba największą.
34
68.Fanny i Aleksander, reż. Ingmar Bergman, 1982, Szwecja.
Ach, gdyby ten film miał tylko jedną, pierwszą połowę, byłoby to jedno z największych dzieł w historii. Ale jest też druga, ta nienaturalnie mroczna, jednak przesadzona i spłycając wymowę całości moim zdaniem. Rozumiem tę dychotomię, ale można to było zrobić subtelniej. To wciąż jednak wybitny film schodzącego ze sceny wielkiego reżysera.
Ach, gdyby ten film miał tylko jedną, pierwszą połowę, byłoby to jedno z największych dzieł w historii. Ale jest też druga, ta nienaturalnie mroczna, jednak przesadzona i spłycając wymowę całości moim zdaniem. Rozumiem tę dychotomię, ale można to było zrobić subtelniej. To wciąż jednak wybitny film schodzącego ze sceny wielkiego reżysera.
35
67. Młot na czarownice, reż. Otakar Vávra, 1969, Czechosłowacja
Świetny film ze złotego wieku czechosłowackiego kina historycznego, który w stonowany i obiektywny sposób opowiada o procesach czarownic w XVII wieku. Nie ma tu mitologii, postawy i racje są dobrze pokazane, a wszystko bardzo dobrze zrealizowane i zagrane. O filmie już kiedyś pisałem na profilu.
Świetny film ze złotego wieku czechosłowackiego kina historycznego, który w stonowany i obiektywny sposób opowiada o procesach czarownic w XVII wieku. Nie ma tu mitologii, postawy i racje są dobrze pokazane, a wszystko bardzo dobrze zrealizowane i zagrane. O filmie już kiedyś pisałem na profilu.
36
66.Pociąg, reż. Jerzy Kawalerowicz, 1959, Polska.
Kolejny, drugi już, polski film w rankingu - tym razem najbardziej amerykański (lub amerykańsko-francuski) film zrobiony w PRL-u. Klaustrofobiczna przestrzeń, ich dwoje przez pomyłkę umieszczonych w jednym przedziale sypialnym, a w tle poszukiwany morderca. Trochę kino noir, trochę dramat psychologiczny, a przede wszystkim świetne portrety dwójki samotnych ludzi w poszukiwaniu zrozumienia i bliskości.
Kolejny, drugi już, polski film w rankingu - tym razem najbardziej amerykański (lub amerykańsko-francuski) film zrobiony w PRL-u. Klaustrofobiczna przestrzeń, ich dwoje przez pomyłkę umieszczonych w jednym przedziale sypialnym, a w tle poszukiwany morderca. Trochę kino noir, trochę dramat psychologiczny, a przede wszystkim świetne portrety dwójki samotnych ludzi w poszukiwaniu zrozumienia i bliskości.
37
65. Kapitan Conan, reż. Bertrand Tavernier, 1996, Francja
Temu filmowi też już poświęciłem wątek i polecam go często, stąd też musiał znaleźć się na liście. Bodaj najlepszy obraz o I wojnie światowej, choć tak naprawdę o jej skutkach - tysiącach ludzi okaleczonych fizycznie i psychicznie. Znakomite kino.
Temu filmowi też już poświęciłem wątek i polecam go często, stąd też musiał znaleźć się na liście. Bodaj najlepszy obraz o I wojnie światowej, choć tak naprawdę o jej skutkach - tysiącach ludzi okaleczonych fizycznie i psychicznie. Znakomite kino.
38
64.Wściekły Byk, reż. Martin Scorsese, 1980, USA.
To jednak dziwne, ale to jedyny film Scorsese w rankingu, w dodatku trochę daleko. No, ale nie chce wyjść inaczej - świetny rzemieślnik, ale okazało się, że do setki jego filmom zabrakło. A "Wściekły byk" to jedna z lepszych biografii, nie tylko sportowych - współcześni twórcy biopiców powinni na nim uczyć się jak tworzyć ciekawą opowieść o życiu człowieka.
To jednak dziwne, ale to jedyny film Scorsese w rankingu, w dodatku trochę daleko. No, ale nie chce wyjść inaczej - świetny rzemieślnik, ale okazało się, że do setki jego filmom zabrakło. A "Wściekły byk" to jedna z lepszych biografii, nie tylko sportowych - współcześni twórcy biopiców powinni na nim uczyć się jak tworzyć ciekawą opowieść o życiu człowieka.
39
63.Bękarty wojny, reż. Quentin Tarantino, 2009, USA.
Umówmy się, Tarantino zrobił dwa znakomite filmy i "Bękarty" są jednym z nich. No dobra, może to były dwa i pół wybitnego filmu, a reszta jest tylko niezła. W "Bękartach" reżyser doprowadził niemal do perfekcji opowiadaniach tych swoich niedorzecznych historyjek w postmodernistycznym kalejdoskopie i ogląda się to z ogromną radością. Bo tak naprawdę to film o kinie - przecież tu wszystkie postaci i wątki krzyczą: bawimy się filmem w filmie! Uwielbiam.
Umówmy się, Tarantino zrobił dwa znakomite filmy i "Bękarty" są jednym z nich. No dobra, może to były dwa i pół wybitnego filmu, a reszta jest tylko niezła. W "Bękartach" reżyser doprowadził niemal do perfekcji opowiadaniach tych swoich niedorzecznych historyjek w postmodernistycznym kalejdoskopie i ogląda się to z ogromną radością. Bo tak naprawdę to film o kinie - przecież tu wszystkie postaci i wątki krzyczą: bawimy się filmem w filmie! Uwielbiam.
40
62.Żądło, reż. George Roy Hill, 1973, USA.
W rankingu nie mogło zabraknąć też najlepszego przekrętu w historii kina - takie filmy to czysta przyjemność i można powtarzać je w nieskończoność. I tak właściwie to także obraz trochę o filmie, który także jest sztuką zwodzenia i "oszukiwania" widza, że to, co widzimy na ekranie wydarzyło się lub mogło wydarzyć. Zupełnie jak fikcyjne zakłady bukmacherskie.
W rankingu nie mogło zabraknąć też najlepszego przekrętu w historii kina - takie filmy to czysta przyjemność i można powtarzać je w nieskończoność. I tak właściwie to także obraz trochę o filmie, który także jest sztuką zwodzenia i "oszukiwania" widza, że to, co widzimy na ekranie wydarzyło się lub mogło wydarzyć. Zupełnie jak fikcyjne zakłady bukmacherskie.
43
59.Persona, reż. Ingmar Bergman, 1966, Szwecja.
O "Personie" niedawno napisałem tu minieseik, więc można sobie poszukać. Zatem krótko - piekielnie wymagające kino, które jednak daje sporo satysfakcji uważnemu odbiorcy zarówno w szukaniu tropów symbolicznych, śledzeniu relacji między bohaterkami czy też pięknych wizualiów. Dla kina psychologicznego jest czas przed "Personą" i czas po "Personie", tak sądzę.
O "Personie" niedawno napisałem tu minieseik, więc można sobie poszukać. Zatem krótko - piekielnie wymagające kino, które jednak daje sporo satysfakcji uważnemu odbiorcy zarówno w szukaniu tropów symbolicznych, śledzeniu relacji między bohaterkami czy też pięknych wizualiów. Dla kina psychologicznego jest czas przed "Personą" i czas po "Personie", tak sądzę.
44
58.Ran, reż. Akira Kurosawa, 1985, Japonia
Jest i pierwszy Kurosawa, ale oczywiście nie ostatni. Film przepiękny, bo choć reżyser długo się bronił przed kolorem, to gdy już się do niego dorwał, dostał amoku i wszystko musiało być podporządkowane barwom. "Ran" jest prawdziwą barwną orgią dla oczu , ale to oczywiście nie jedyny atut. Dość późny Kurosawa, a ja wolę jednak tego wcześniejszego, ale to przecież wciąż wybitne kino.
Jest i pierwszy Kurosawa, ale oczywiście nie ostatni. Film przepiękny, bo choć reżyser długo się bronił przed kolorem, to gdy już się do niego dorwał, dostał amoku i wszystko musiało być podporządkowane barwom. "Ran" jest prawdziwą barwną orgią dla oczu , ale to oczywiście nie jedyny atut. Dość późny Kurosawa, a ja wolę jednak tego wcześniejszego, ale to przecież wciąż wybitne kino.
45
57.Pożegnania, reż. Wojciech Jerzy Has, 1958, Polska.
Tak sobie ostatnio pomyślałem, że ten skromny obraz Hasa należy zdecydowanie do czołówki pięknych polskich filmów - przecież to mnóstwo kadrów można sobie w ramki oprawić i na ścianę. Ale to film piękny także historią i postaciami, no trudno tu szukać innych słów. Takiego kina to mi jednak teraz brakuje...
Tak sobie ostatnio pomyślałem, że ten skromny obraz Hasa należy zdecydowanie do czołówki pięknych polskich filmów - przecież to mnóstwo kadrów można sobie w ramki oprawić i na ścianę. Ale to film piękny także historią i postaciami, no trudno tu szukać innych słów. Takiego kina to mi jednak teraz brakuje...
46
56.Rozmowa, reż. Francis Ford Coppola, 1974, USA.
Nie widziałem tej odnowionej wersji w kinie, ale nie muszę tego robić, by wiedzieć, że opowieść o specjaliście od podsłuchów jest filmem genialnym. I to niesamowite, że thriller może być zrobiony w taki dość powolnym tempie, tak prostymi środkami i z taką głębia psychologiczną. Gene Hackam zagrał rolę wybitną, kropka zwykła.
Nie widziałem tej odnowionej wersji w kinie, ale nie muszę tego robić, by wiedzieć, że opowieść o specjaliście od podsłuchów jest filmem genialnym. I to niesamowite, że thriller może być zrobiony w taki dość powolnym tempie, tak prostymi środkami i z taką głębia psychologiczną. Gene Hackam zagrał rolę wybitną, kropka zwykła.
47
55.M - Morderca, reż. Fritz Lang, 1931, Niemcy.
Gdyby za pomocą AI trochę "unowocześnić" ten film, to nikt by się nie poznał, że to produkcja sprzed ponad 90 lat. Nic dziwnego, że Lang uciekł z Niemiec do Hollywood mając taki talent narracyjny. Historia mordercy dzieci jest po prostu znakomicie opowiedziana i nawet przedwojenny "sznyt" obrazu niemal zupełnie nie przeszkadza. Więcej o filmie pisałem podczas #NiemieckiTydzień
Gdyby za pomocą AI trochę "unowocześnić" ten film, to nikt by się nie poznał, że to produkcja sprzed ponad 90 lat. Nic dziwnego, że Lang uciekł z Niemiec do Hollywood mając taki talent narracyjny. Historia mordercy dzieci jest po prostu znakomicie opowiedziana i nawet przedwojenny "sznyt" obrazu niemal zupełnie nie przeszkadza. Więcej o filmie pisałem podczas #NiemieckiTydzień
48
54. Człowiek, który chciał być królem, reż. John Huston, 1975, USA & Wielka Brytania
No co ja zrobię, że kocham ten film, tę przewrotną satyrę na angielski kolonializm, który ten kolonializm w dziwny sposób oswaja ośmieszjąc wszystkich dookoła. A głównych bohaterów nie sposób nie lubić, bo to i wspaniała para aktorska, którą oglądać wielka radocha: Sean Connery jako Daniel Dravot aka król Kafiristanu oraz Michael Caine jako jego wierny druh Peachy Carnehan. Wariackie, ale to w tym wariactwie jes metoda.
No co ja zrobię, że kocham ten film, tę przewrotną satyrę na angielski kolonializm, który ten kolonializm w dziwny sposób oswaja ośmieszjąc wszystkich dookoła. A głównych bohaterów nie sposób nie lubić, bo to i wspaniała para aktorska, którą oglądać wielka radocha: Sean Connery jako Daniel Dravot aka król Kafiristanu oraz Michael Caine jako jego wierny druh Peachy Carnehan. Wariackie, ale to w tym wariactwie jes metoda.
49
53.Ucho, reż. Karel Kachyňa, 1970, Czechosłowacja.
Widziałem naprawdę sporo filmów czechosłowackich i czeskich i najlepszym wśród nich jest moim ten obraz. To znakomite studium paranoi, służalczości i konformizmu, nic zatem dziwnego, że wybitne dzieło Kachyňy przeleżało na półce 28 lat czekając na swoją premierę. Film trochę w poprzek Nowej Fali, ale to dobrze, bo jest znakomity od strony narracyjnej i formalnej. Kto ciekaw, to o "Uchu"" pisałem więcej na profilu.
Widziałem naprawdę sporo filmów czechosłowackich i czeskich i najlepszym wśród nich jest moim ten obraz. To znakomite studium paranoi, służalczości i konformizmu, nic zatem dziwnego, że wybitne dzieło Kachyňy przeleżało na półce 28 lat czekając na swoją premierę. Film trochę w poprzek Nowej Fali, ale to dobrze, bo jest znakomity od strony narracyjnej i formalnej. Kto ciekaw, to o "Uchu"" pisałem więcej na profilu.
50
52.O jeden most za daleko, reż. Richard Attenborough, 1977, USA & Wielka Brytania
Jeden z najlepszych filmów wojennych w historii, ale jednak nie najlepszy (będę lepsze ;-). Przygotowania do operacji Market Garden i jej przeprowadzenie oglądania się jak relację na żywo, a mnogość postaci, dzięki znakomitej reżyserii w ogóle nie przeszkadza. Kilka scen jest po prostu przekozackich, szczególnie biorąc pod uwagę, że tam żadnego CGI nie było.
Jeden z najlepszych filmów wojennych w historii, ale jednak nie najlepszy (będę lepsze ;-). Przygotowania do operacji Market Garden i jej przeprowadzenie oglądania się jak relację na żywo, a mnogość postaci, dzięki znakomitej reżyserii w ogóle nie przeszkadza. Kilka scen jest po prostu przekozackich, szczególnie biorąc pod uwagę, że tam żadnego CGI nie było.
51
51.Mulholland Drive, David Lynch, 2001, USA.
Próba zrozumienia lub posklejania sobie niektórych filmów Lyncha jest chyba jałowa, bo sam często mówił, że filmuję często swoje sny. Choć akurat w tym dziele sprawę da się jakoś poukładać, to mimo wszystko aura tajemniczości jest dojmująca i, co ważne, nie jest tajemniczość wymuszona, tylko w jakiś dziwny sposób organiczna. Nie pojmuję, ale podziwiam.
Próba zrozumienia lub posklejania sobie niektórych filmów Lyncha jest chyba jałowa, bo sam często mówił, że filmuję często swoje sny. Choć akurat w tym dziele sprawę da się jakoś poukładać, to mimo wszystko aura tajemniczości jest dojmująca i, co ważne, nie jest tajemniczość wymuszona, tylko w jakiś dziwny sposób organiczna. Nie pojmuję, ale podziwiam.
52
50. Po deszczu, reż. Takashi Koizumi, 1999, Japonia
Zaczynamy pierwszą 50 i od razu chyba niespodzianka, bo choć to film bardzo "kurosawowaty" (no, sory), to jednak nie przez Mistrza zrobiony, tylko przez jego wieloletniego współpracownika. Ja szanuję ten przepiękny obraz przede wszystkim za minimalizm i spokój, który zawsze wnosi do mojego życia po obejrzeniu. Małe, wielkie kino.
Zaczynamy pierwszą 50 i od razu chyba niespodzianka, bo choć to film bardzo "kurosawowaty" (no, sory), to jednak nie przez Mistrza zrobiony, tylko przez jego wieloletniego współpracownika. Ja szanuję ten przepiękny obraz przede wszystkim za minimalizm i spokój, który zawsze wnosi do mojego życia po obejrzeniu. Małe, wielkie kino.
54
48.Dym, reż. Paul Auster & Wayne Wang, 1995, USA.
Dziś to film bardzo niepoprawny, bo wszyscy wciąż w nim jarają, ale mój Boże, jaki to jest cymes opowieściowy, jakie tam są piękne historyjki, anegdoty i przypowieści. A wszystko to bez pretensji, spokojnie, z empatią wobec bohaterów i życzliwie wobec świata. Nie palę od pięciu lat, ale jak tylko pomyślę o "Dymie", to mam ochotę na... dymka.
Dziś to film bardzo niepoprawny, bo wszyscy wciąż w nim jarają, ale mój Boże, jaki to jest cymes opowieściowy, jakie tam są piękne historyjki, anegdoty i przypowieści. A wszystko to bez pretensji, spokojnie, z empatią wobec bohaterów i życzliwie wobec świata. Nie palę od pięciu lat, ale jak tylko pomyślę o "Dymie", to mam ochotę na... dymka.
55
47.Północ, północny zachód, reż. Alfred Hitchcock, 1969, USA.
Moim zdaniem najlepszy Hitchcock wśród Hitchcocków, a Cary Grant jako pracownik agencji reklamowej, wzięty omyłkowo za szpiega to jest majstersztyk. I oglądając go można mieć wrażenie, że wiele późniejszych filmów sensacyjnych czerpało z tego obrazu garściami, a to chyba największy dowód uznania.
Moim zdaniem najlepszy Hitchcock wśród Hitchcocków, a Cary Grant jako pracownik agencji reklamowej, wzięty omyłkowo za szpiega to jest majstersztyk. I oglądając go można mieć wrażenie, że wiele późniejszych filmów sensacyjnych czerpało z tego obrazu garściami, a to chyba największy dowód uznania.
56
46.2001: Odyseja kosmiczna, reż. Stanley Kubrick, 1969, USA & Wielka Brytania
Niektórzy mówią, że to arcydzieło, inni, że kosmiczny snuj, a ja mówię, że to bardzo dobry film, który troszeczkę się zestarzał. Głównie w sposobie narracji, bo o dziwo, nadal wygląda znakomicie wizualnie, a i pewne problemy, których dotyka wciąż są oczywiście obecne. No, ale to kwestie w sumie fundamentalne dla naszego istnienia, to jakże może być inaczej. Ten film na mojej liście jednak stopniowo spada w dół...
Niektórzy mówią, że to arcydzieło, inni, że kosmiczny snuj, a ja mówię, że to bardzo dobry film, który troszeczkę się zestarzał. Głównie w sposobie narracji, bo o dziwo, nadal wygląda znakomicie wizualnie, a i pewne problemy, których dotyka wciąż są oczywiście obecne. No, ale to kwestie w sumie fundamentalne dla naszego istnienia, to jakże może być inaczej. Ten film na mojej liście jednak stopniowo spada w dół...
57
45.Truman Show, reż. Peter Weir, 1998, USA
To jedno z tych wspaniałych przeżyć kinowych, kiedy nic nie wiedząc o filmie, poznawałem tę historię razem z Trumanem i gdy spadła pierwsza "gwiazda z nieba" kompletnie nie wiedziałem o co chodzi. Film wciąż aktualny, mimo, że powstał przed internetowym boomem i mediami społecznościowymi, a przecież coraz bardziej można się poczuć jak w wielkiej kopule, gdzie wszyscy na nas patrzą. Genialny pomysł, trafne diagnozy, znakomita reżyseria i wspaniały Jim Carrey, stąd też całkiem wysokie 45 miejsce.
To jedno z tych wspaniałych przeżyć kinowych, kiedy nic nie wiedząc o filmie, poznawałem tę historię razem z Trumanem i gdy spadła pierwsza "gwiazda z nieba" kompletnie nie wiedziałem o co chodzi. Film wciąż aktualny, mimo, że powstał przed internetowym boomem i mediami społecznościowymi, a przecież coraz bardziej można się poczuć jak w wielkiej kopule, gdzie wszyscy na nas patrzą. Genialny pomysł, trafne diagnozy, znakomita reżyseria i wspaniały Jim Carrey, stąd też całkiem wysokie 45 miejsce.
58
44.Osiem i pół, reż. Federico Fellini, 1963, Włochy
Ten film mógłby pojawić się w tym rankingu już choćby za dwie sceny - otwarcia i zamknięcia. Szczególnie ta druga, w które dziesiątki postaci i statystów uczestniczą ni to w dance macabre ni to w pochodzie życia, robi szczególne wrażenie. Można Felliniego nie lubić, ale nie można nie doceniać jego nieposkromionej wyobraźni i genialnego wyczucia momentu w swoich filmach.
Ten film mógłby pojawić się w tym rankingu już choćby za dwie sceny - otwarcia i zamknięcia. Szczególnie ta druga, w które dziesiątki postaci i statystów uczestniczą ni to w dance macabre ni to w pochodzie życia, robi szczególne wrażenie. Można Felliniego nie lubić, ale nie można nie doceniać jego nieposkromionej wyobraźni i genialnego wyczucia momentu w swoich filmach.
59
43.Ziemia obiecana, reż. Andrzej Wajda, 1974, Polska.
Koszula bliższa ciału, zatem kolejny polski film (a będą jeszcze trzy). Co tu dużo gadać, jest w tym obrazie ogromny ogień, miodność ekranowa i mnóstwo ikonicznych momentów. Mimo wszystko to jednak najlepszy film Wajdy, a w rankingu jedyny, choć wahałem się jeszcze nad "Pannami z Wilka".
Koszula bliższa ciału, zatem kolejny polski film (a będą jeszcze trzy). Co tu dużo gadać, jest w tym obrazie ogromny ogień, miodność ekranowa i mnóstwo ikonicznych momentów. Mimo wszystko to jednak najlepszy film Wajdy, a w rankingu jedyny, choć wahałem się jeszcze nad "Pannami z Wilka".
60
42.Cienka czerwona linia, reż. Terrence Malick, 1998, USA.
Wspaniałe dzieło Malicka, gdzie w końcu te wszystkie, kochane przez niego, głosy z offu mają prawdziwy sens i są niezwykle potrzebne. I to jest dla mnie najlepszy antywojenny film wojenny, a o tym w sumie pisałem niedawno na profilu. Piękna medytacja nad naturą człowieka i jego potrzebą niszczenia świata wokół siebie.
Wspaniałe dzieło Malicka, gdzie w końcu te wszystkie, kochane przez niego, głosy z offu mają prawdziwy sens i są niezwykle potrzebne. I to jest dla mnie najlepszy antywojenny film wojenny, a o tym w sumie pisałem niedawno na profilu. Piękna medytacja nad naturą człowieka i jego potrzebą niszczenia świata wokół siebie.
61
41.Szczęki, reż. Steven Spielberg, 1975, USA
Dla mnie film-matka wszystkich thrillerów, bo tak właśnie powinien wyglądać prawdziwy dreszczowiec. Spielberg jak nikt wie gdzie leżą "przyciski" napięcia, strachu oraz innych emocji i pięknie nam tu tymi przyciskami pracuje. Mogę oglądać bardzo często, ten film się nie nudzi.
Dla mnie film-matka wszystkich thrillerów, bo tak właśnie powinien wyglądać prawdziwy dreszczowiec. Spielberg jak nikt wie gdzie leżą "przyciski" napięcia, strachu oraz innych emocji i pięknie nam tu tymi przyciskami pracuje. Mogę oglądać bardzo często, ten film się nie nudzi.
62
40. Prorok, reż. Jacques Audiard, 2009, Francja
Jeden z najlepszych filmów XXI wieku - opowieść o młodym, niepiśmiennym Arabie, który pnie się w hierarchii więziennej na sam szczyt, to kino bez półśrodków - wali widza prosto w twarz. Audiard znakomicie prowadzi tę historię, a Taharowi Rahimowi będzie trudno zagrać w życiu taką znakomitą rolę moim zdaniem.
Jeden z najlepszych filmów XXI wieku - opowieść o młodym, niepiśmiennym Arabie, który pnie się w hierarchii więziennej na sam szczyt, to kino bez półśrodków - wali widza prosto w twarz. Audiard znakomicie prowadzi tę historię, a Taharowi Rahimowi będzie trudno zagrać w życiu taką znakomitą rolę moim zdaniem.
63
39.Potop, reż. Jerzy Hoffman, 1974, Polska.
Polakiem jestem i mam obowiązki polskie, a ten film kocham miłością szczerą. Najlepsze polskie widowisko historyczne, rzecz nie do powtórzenia i nie do poprawienia. Z tym filmem jest trochę jak z "Apocalypto" - zachwyca, bo dotyka tych pierwotnych emocji kinowych, przygody, prostych ekscytacji i postaci, które bardzo żywe są, choć jednak trochę z papieru.
Polakiem jestem i mam obowiązki polskie, a ten film kocham miłością szczerą. Najlepsze polskie widowisko historyczne, rzecz nie do powtórzenia i nie do poprawienia. Z tym filmem jest trochę jak z "Apocalypto" - zachwyca, bo dotyka tych pierwotnych emocji kinowych, przygody, prostych ekscytacji i postaci, które bardzo żywe są, choć jednak trochę z papieru.
64
38.Trzeci człowiek, reż. Carol Reed, 1948, Wielka Brytania
Kino ciemne jak podniebienie Mazura, ale nie ma się co dziwić - to najlepszy film noir w historii. Tu wszystko jest tak wysmakowane, tak stylowe i tak inteligentne, że przy pierwszym zetknięciu obraz onieśmiela wręcz, ale szybko można się oswoić z tym tajemniczym i mrocznym światkiem. Pomagają w tym też koty ;-)
Kino ciemne jak podniebienie Mazura, ale nie ma się co dziwić - to najlepszy film noir w historii. Tu wszystko jest tak wysmakowane, tak stylowe i tak inteligentne, że przy pierwszym zetknięciu obraz onieśmiela wręcz, ale szybko można się oswoić z tym tajemniczym i mrocznym światkiem. Pomagają w tym też koty ;-)
65
37.Na nabrzeżach, Elia Kazan, 1954, USA
Kazan mógłby się pojawić w zestawieniu z kilkoma filmami, ale tu niestety zadziałał topór i wybrałem moim zdaniem najlepszy film reżysera. Film społeczny, ale bez ideologicznego skręcenia, psychologiczny, ale nie psychologizujący, autentyczny, ale jednak z wizją reżysera. No i jedna z najlepszych ról Marlona Brando, a może nawet najlepsza.
Kazan mógłby się pojawić w zestawieniu z kilkoma filmami, ale tu niestety zadziałał topór i wybrałem moim zdaniem najlepszy film reżysera. Film społeczny, ale bez ideologicznego skręcenia, psychologiczny, ale nie psychologizujący, autentyczny, ale jednak z wizją reżysera. No i jedna z najlepszych ról Marlona Brando, a może nawet najlepsza.
66
36.Ojciec chrzestny, reż. Francis Ford Coppola, 1972, USA.
Tu znów na pewno będzie kontrowersja i pytania dlaczego tak nisko. Wiadomo, że to świetny film, wiadomo, że musi być, ale moim zdaniem to romantyzowanie mafii (bo ono jest, no dajcie spokój) jednak trochę zawsze przeszkadza przy oglądaniu. Wielki film, ale jego "operowość" (takie były założenia Coppoli) jest dla mnie małym minusem.
Tu znów na pewno będzie kontrowersja i pytania dlaczego tak nisko. Wiadomo, że to świetny film, wiadomo, że musi być, ale moim zdaniem to romantyzowanie mafii (bo ono jest, no dajcie spokój) jednak trochę zawsze przeszkadza przy oglądaniu. Wielki film, ale jego "operowość" (takie były założenia Coppoli) jest dla mnie małym minusem.
67
35.Faraon, reż. Jerzy Kawalerowicz, 1965, Polska
Powiedziałbym, że to nasz najbardziej hollywoodzki film, ale moim zdaniem on jest po prostu bardzo uniwersalny, stąd też tak doceniany na świecie. I to niezwykła przyjemność zobaczyć rodzimą produkcję która wygląda jakby była zrobiona za dziesiątki milionów dolarów, a tu głównie pomysł i znakomite wykorzystanie dostępnej techniki. Dziś chyba coraz bardziej niedoceniany to obraz, według mnie niesłusznie.
Powiedziałbym, że to nasz najbardziej hollywoodzki film, ale moim zdaniem on jest po prostu bardzo uniwersalny, stąd też tak doceniany na świecie. I to niezwykła przyjemność zobaczyć rodzimą produkcję która wygląda jakby była zrobiona za dziesiątki milionów dolarów, a tu głównie pomysł i znakomite wykorzystanie dostępnej techniki. Dziś chyba coraz bardziej niedoceniany to obraz, według mnie niesłusznie.
68
34.Stracone złudzenia, reż. Xavier Giannoli, 2021, Francja.
Wiem, bardzo wysoka pozycja, ale zakochałem się w tym obrazie po uszy i nawet obejrzałem go już dwa razy, żeby się upewnić w ocenach. Znakomite kino pod każdym względem, właściwie bez słabych punktów. A dla mnie to przede wszystkim obraz o kiełkowaniu nowoczesności, w tym roli mediów. O filmie pisałem na profilu. A, to ostatni na liście film z XXI wieku.
Wiem, bardzo wysoka pozycja, ale zakochałem się w tym obrazie po uszy i nawet obejrzałem go już dwa razy, żeby się upewnić w ocenach. Znakomite kino pod każdym względem, właściwie bez słabych punktów. A dla mnie to przede wszystkim obraz o kiełkowaniu nowoczesności, w tym roli mediów. O filmie pisałem na profilu. A, to ostatni na liście film z XXI wieku.
70
32.To wspaniałe życie, reż. Frank Capra, 1946, USA
Koleżanko, kolego na wszystkie frasunki i troski zobacz sobie jakiś film Capry, najlepiej ten, a świat wyda się całkiem fajnym miejscem do życia. Wspaniały film, w którym nawet jego wady mają swój dziwny urok. Choćby jego naiwność, która ma przecież w sobie jednak więcej szlachetność i pochwałę prostoty niż zwykłą łatwowierność.
Koleżanko, kolego na wszystkie frasunki i troski zobacz sobie jakiś film Capry, najlepiej ten, a świat wyda się całkiem fajnym miejscem do życia. Wspaniały film, w którym nawet jego wady mają swój dziwny urok. Choćby jego naiwność, która ma przecież w sobie jednak więcej szlachetność i pochwałę prostoty niż zwykłą łatwowierność.
71
31.Dziura, reż. Jacques Becker, 1960, Francja.
To jedno z moich najfajniejszych odkryć filmowych ostatnich lat, o którym pisałem zresztą w swoim cyklu #KlasykaWeWtorek. Uwielbiam takie minimalistyczne kino, które świadomie obiera pewną formę i trzyma się jej do końca. I coś dziwnego - to trzeci (bo będzie jeszcze jeden) francuski film na mojej liście, który dzieje się w więzieniu... Wybitne dzieło.
To jedno z moich najfajniejszych odkryć filmowych ostatnich lat, o którym pisałem zresztą w swoim cyklu #KlasykaWeWtorek. Uwielbiam takie minimalistyczne kino, które świadomie obiera pewną formę i trzyma się jej do końca. I coś dziwnego - to trzeci (bo będzie jeszcze jeden) francuski film na mojej liście, który dzieje się w więzieniu... Wybitne dzieło.
72
30.Butch Cassidy i Sundance Kid, reż. George Roy Hill, 1969, USA.
No dobra, zaczynamy pierwszą 30 i dopiero zacznie się zabawa bo tu każdy film to mina ;-). Zatem jest i western, który jednak jest trochę w poprzek gatunku, ale jednak nie na tyle, by być antywesternem. Dla mnie to po prostu wspaniała opowieść, podana z niezwykłą swadą, lekkością i swobodą. Czysta przyjemność z kina.
No dobra, zaczynamy pierwszą 30 i dopiero zacznie się zabawa bo tu każdy film to mina ;-). Zatem jest i western, który jednak jest trochę w poprzek gatunku, ale jednak nie na tyle, by być antywesternem. Dla mnie to po prostu wspaniała opowieść, podana z niezwykłą swadą, lekkością i swobodą. Czysta przyjemność z kina.
73
29.Pulp Fiction, reż. Quentin Tarantino, 1994, USA.
Arcydzieło postmodernizmu samo stało się klasykiem, ale trudno się temu dziwić - wpływ tego filmu na kino jest przeogromny. Nikt tak wcześniej nie opowiadał, a to, że to w sumie kompletne dyrdymały nie ma żadnego znaczenia. Jak napisał kiedyś Babel: możesz pisać o praniu bielizny, ale jeśli robisz to dobrze, to będzie to wielka literatura. I to jest wielki film, bez dyskusji.
Arcydzieło postmodernizmu samo stało się klasykiem, ale trudno się temu dziwić - wpływ tego filmu na kino jest przeogromny. Nikt tak wcześniej nie opowiadał, a to, że to w sumie kompletne dyrdymały nie ma żadnego znaczenia. Jak napisał kiedyś Babel: możesz pisać o praniu bielizny, ale jeśli robisz to dobrze, to będzie to wielka literatura. I to jest wielki film, bez dyskusji.
74
28.Romeo i Julia, reż. Franco Zeffirelli, 1968, Wielka Brytania & Włochy
Moim zdaniem to najlepsza adaptacja którejś z szekspirowskich sztuk, nawet nie za wierność oryginałowi (prawa adaptacji), tylko za ogólny, niezwykły urok tego obrazu. Jeden z piękniejszych filmów jakie widziałem w życiu z cudowną muzyką Nino Roty.
Moim zdaniem to najlepsza adaptacja którejś z szekspirowskich sztuk, nawet nie za wierność oryginałowi (prawa adaptacji), tylko za ogólny, niezwykły urok tego obrazu. Jeden z piękniejszych filmów jakie widziałem w życiu z cudowną muzyką Nino Roty.
75
76
26.Łowca jeleni, reż. Michael Cimino, 1978, USA.
No znów problem z komentarzem, bo nie chcę już mnożyć i powtarzać przymiotników. Tak, znakomity film, kropka. Szkoda tylko, że Cimino uznał po jego sukcesie, że jest takim geniuszem, że może rozwalić nie tylko swoją karierę, ale także wielkie studio filmowe. Ale jeden genialny strzał miał i w historii kina zapisał się na wieki.
No znów problem z komentarzem, bo nie chcę już mnożyć i powtarzać przymiotników. Tak, znakomity film, kropka. Szkoda tylko, że Cimino uznał po jego sukcesie, że jest takim geniuszem, że może rozwalić nie tylko swoją karierę, ale także wielkie studio filmowe. Ale jeden genialny strzał miał i w historii kina zapisał się na wieki.
77
25.Chinatown, reż. Roman Polański, 1974, USA.
Tak jak przy Scorsese tylko jeden film Polańskiego w rankingu, ale za to jaki. Arcydzieło neonoir, w którym wszystko krzyczy, że jest wybitne, z rolą Nicholsona na czele. I w sumie ciekawe jakby wyglądała kariera reżysera, gdyby został w Ameryce, bo jestem przekonany, że jednak zupełnie inaczej (tak, wiem, dlaczego musiał stamtąd uciekać).
Tak jak przy Scorsese tylko jeden film Polańskiego w rankingu, ale za to jaki. Arcydzieło neonoir, w którym wszystko krzyczy, że jest wybitne, z rolą Nicholsona na czele. I w sumie ciekawe jakby wyglądała kariera reżysera, gdyby został w Ameryce, bo jestem przekonany, że jednak zupełnie inaczej (tak, wiem, dlaczego musiał stamtąd uciekać).
78
24.Lawrence z Arabii, reż. David Lean, 1962, Wielka Brytania.
Dla takich filmów wymyślono kino i wielkie ekrany - po to właśnie, by oglądać szerokie przestrzenie, różne perspektywy i arcyciekawe historie. A tu historia nie byle jaka, bo przecież na podstawie świetnej książki "Siedem filarów mądrości" tytułowego Lawrence'a (gorąco polecam swoja drogą). Dla mnie synonim wielkiego, epickiego filmu.
Dla takich filmów wymyślono kino i wielkie ekrany - po to właśnie, by oglądać szerokie przestrzenie, różne perspektywy i arcyciekawe historie. A tu historia nie byle jaka, bo przecież na podstawie świetnej książki "Siedem filarów mądrości" tytułowego Lawrence'a (gorąco polecam swoja drogą). Dla mnie synonim wielkiego, epickiego filmu.
79
23.Szeregowiec Ryan, reż. Steven Spielberg, 1998, USA.
Już to kiedyś pisałem, ale powtórzę - według mnie kino wojenne dzielimy na erę przed "Szeregowcem Ryanem" i po "Szeregowcu Ryanie" - ten film zmienił wszystko w sposobie pokazywania wojny. Ale tu przecież nie tylko najwspanialsze 30 minut w historii filmowej batalistyki, ale i świetna historia doskonale opowiedziana przez Spielberga.
Już to kiedyś pisałem, ale powtórzę - według mnie kino wojenne dzielimy na erę przed "Szeregowcem Ryanem" i po "Szeregowcu Ryanie" - ten film zmienił wszystko w sposobie pokazywania wojny. Ale tu przecież nie tylko najwspanialsze 30 minut w historii filmowej batalistyki, ale i świetna historia doskonale opowiedziana przez Spielberga.
80
22.Fargo, reż. Joel Coen, 1996, USA.
Dwa najlepsze filmy lat 90. obok siebie, ale ten jednak lepszy, bo to właściwie arcydzieło. Przewrotność braci Coen w tym filmie osiągnęła apogeum, a opowieść którą wysmażyli to genialne połącznie czarnej komedii, komediodramatu, kryminału i groteski, która tak do końca groteską nie jest. Lepszy film od 1996 roku chyba nie powstał...
Niestety musiałem wyrzucić z setki ich "To nie jest kraj dla starych ludzi" i wciąż się z tym nie pogodziłem.
Dwa najlepsze filmy lat 90. obok siebie, ale ten jednak lepszy, bo to właściwie arcydzieło. Przewrotność braci Coen w tym filmie osiągnęła apogeum, a opowieść którą wysmażyli to genialne połącznie czarnej komedii, komediodramatu, kryminału i groteski, która tak do końca groteską nie jest. Lepszy film od 1996 roku chyba nie powstał...
Niestety musiałem wyrzucić z setki ich "To nie jest kraj dla starych ludzi" i wciąż się z tym nie pogodziłem.
81
21. Tam, gdzie rosną poziomki, reż. Ingmar Bergman, 1957, Szwecja
Rachunek sumienia starego profesora i bilans jego długiego życia - to było moje pierwsze spotkanie z Bergmanem i wtedy dowiedziałem się, że filmy mogą tak wyglądać. Jest w tym filmie jakiś rodzaj mądrości, a także, co rzadkie u tego twórcy, życzliwości i pogodzenia się ze sobą i światem. Jeśli są filmy głębokie, to ten jest nim na pewno.
Rachunek sumienia starego profesora i bilans jego długiego życia - to było moje pierwsze spotkanie z Bergmanem i wtedy dowiedziałem się, że filmy mogą tak wyglądać. Jest w tym filmie jakiś rodzaj mądrości, a także, co rzadkie u tego twórcy, życzliwości i pogodzenia się ze sobą i światem. Jeśli są filmy głębokie, to ten jest nim na pewno.
82
20.Stalker, reż. Andriej Tarkowski, 1979, Związek Radziecki
Jeśli metafizyka w kinie, to oczywiście Tarkowski, a ten film jak żaden inny powoduje, że jego wizje i obrazy zostają na długo w głowie (także u innych reżyserów i operatorów). Tu trzeba by sążnisty esej raczej niż dwa zdania, ale to po prostu obcowanie z wielką sztuką. I jak w przypadku wielkiej sztuki bywa, więcej tu czystego podziwu niż racjonalnego wytłumaczenia.
Jeśli metafizyka w kinie, to oczywiście Tarkowski, a ten film jak żaden inny powoduje, że jego wizje i obrazy zostają na długo w głowie (także u innych reżyserów i operatorów). Tu trzeba by sążnisty esej raczej niż dwa zdania, ale to po prostu obcowanie z wielką sztuką. I jak w przypadku wielkiej sztuki bywa, więcej tu czystego podziwu niż racjonalnego wytłumaczenia.
83
19.Piknik pod wiszącą skałą, reż. Peter Weir, 1975, Australia
Są filmy ładne, są filmy piękne, ale ten jest po prostu przepiękny. I chyba najbardziej tajemniczy, choć może lepszym słowem byłoby enigmatyczny, a tylko kilka tropów i symboli wyznacza nam ścieżkę. Peter Weir powiedział kiedyś, że dobry film jest jak wino wypite z kimś bliskim w ciepły wieczór. Taki właśnie jest ten obraz.
Są filmy ładne, są filmy piękne, ale ten jest po prostu przepiękny. I chyba najbardziej tajemniczy, choć może lepszym słowem byłoby enigmatyczny, a tylko kilka tropów i symboli wyznacza nam ścieżkę. Peter Weir powiedział kiedyś, że dobry film jest jak wino wypite z kimś bliskim w ciepły wieczór. Taki właśnie jest ten obraz.
84
18. Tron we krwi, reż. Akira Kurosawa, 1957, Japonia.
Kto czekał na więcej Kurosawy, ten się w końcu doczekał. W zasadzie trzy jego klasyczne filmy oceniam bardzo podobnie i tylko jakieś drobne niuanse powodują ich pozycję na liście. No, a "Makbet" w japońskim kostiumie zdecydowanie kopie podwójnie, że użyję kolokwializmu.
Kto czekał na więcej Kurosawy, ten się w końcu doczekał. W zasadzie trzy jego klasyczne filmy oceniam bardzo podobnie i tylko jakieś drobne niuanse powodują ich pozycję na liście. No, a "Makbet" w japońskim kostiumie zdecydowanie kopie podwójnie, że użyję kolokwializmu.
85
17. Człowiek słoń, reż. David Lynch, 1980, USA & Wielka Brytania
Lynch jest znany z innego rodzaju kina, ale moim ulubionym jego filmem, który uważam za absolutnie wybitny, jest właśnie historia potwornie skrzywdzonego przez los Johna Merricka. I nie, to nie prościutki wyciskacz łez, lecz bardzo dobrze zrealizowany, sfilmowany, i zagrany (Hopkins!), głęboki obraz o człowieczeństwie, jakiejkolwiek by ono nie miało powierzchowności. Gdyby tu decydowały tylko uczucia, "Człowiek słoń" byłby w pierwszej 10. Wspaniały.
Lynch jest znany z innego rodzaju kina, ale moim ulubionym jego filmem, który uważam za absolutnie wybitny, jest właśnie historia potwornie skrzywdzonego przez los Johna Merricka. I nie, to nie prościutki wyciskacz łez, lecz bardzo dobrze zrealizowany, sfilmowany, i zagrany (Hopkins!), głęboki obraz o człowieczeństwie, jakiejkolwiek by ono nie miało powierzchowności. Gdyby tu decydowały tylko uczucia, "Człowiek słoń" byłby w pierwszej 10. Wspaniały.
86
16. Lalka, reż. Wojciech Jerzy Has, 1968, Polska.
Przedostatni polski film w zestawieniu i ja wiem, że wiele osób uważa ten obraz przede wszystkim za nienajlepszą adaptację powieści Prusa (tu zresztą też nie ma mojej zgody), ale moim zdaniem jest to absolutny majstersztyk kinematograficzny. I to w zasadzie pod każdym względem. Kurczę muszę napisać jakiś większy tekst kiedyś o tym doskonałym dziele. Na razie tyle.
Przedostatni polski film w zestawieniu i ja wiem, że wiele osób uważa ten obraz przede wszystkim za nienajlepszą adaptację powieści Prusa (tu zresztą też nie ma mojej zgody), ale moim zdaniem jest to absolutny majstersztyk kinematograficzny. I to w zasadzie pod każdym względem. Kurczę muszę napisać jakiś większy tekst kiedyś o tym doskonałym dziele. Na razie tyle.
87
15. Ucieczka skazańca, reż. Robert Bresson, 1957, Francja.
Moja "znajomość" z Robertem Bressonem jest dość szorstka, bo choć naczytałem się jak wielkim reżyserem był, to tak naprawdę na razie (nie widziałem wszystkiego niestety) w zasadzie tylko ten film spełnia, według mnie, kryteria dzieła wybitnego. A nawet "ponadwybitnego", choć to wciąż nie jest 10/10. Ale obejrzeć trzeba koniecznie.
Moja "znajomość" z Robertem Bressonem jest dość szorstka, bo choć naczytałem się jak wielkim reżyserem był, to tak naprawdę na razie (nie widziałem wszystkiego niestety) w zasadzie tylko ten film spełnia, według mnie, kryteria dzieła wybitnego. A nawet "ponadwybitnego", choć to wciąż nie jest 10/10. Ale obejrzeć trzeba koniecznie.
88
14. Siedmiu samurajów, reż. Akira Kurosawa, 1954, Japonia.
Tak jak pisałem przy poprzednim filmie Mistrza z Japonii, kolejność jego klasycznych filmów jest umowna, choć właśnie zobaczyłem, że decyduje tu chronologia - ten jest środkowy. Kurosawa nakręcił go jako hołd dla kina amerykańskiego i westernu, a paradoksem jest, że Amerykanie zrobili remake tego arcydzieła. Mój Boże, jaka tu jest choreografia aktorów i ustawianie scen (Kurosawa potrafił to jak nikt) czy korzystanie z wiatru czy deszczu. Mógłbym tu pisać jeszcze długo, ale to nie miejsce i po prostu miejsce 14.
Tak jak pisałem przy poprzednim filmie Mistrza z Japonii, kolejność jego klasycznych filmów jest umowna, choć właśnie zobaczyłem, że decyduje tu chronologia - ten jest środkowy. Kurosawa nakręcił go jako hołd dla kina amerykańskiego i westernu, a paradoksem jest, że Amerykanie zrobili remake tego arcydzieła. Mój Boże, jaka tu jest choreografia aktorów i ustawianie scen (Kurosawa potrafił to jak nikt) czy korzystanie z wiatru czy deszczu. Mógłbym tu pisać jeszcze długo, ale to nie miejsce i po prostu miejsce 14.
89
13.Obywatel Kane, reż. Orson Welles, 1941, USA
Ja wiem, że to taki podręcznikowy wręcz przykład filmu do rankingu najlepszych 100, ale ja nie muszę być na siłę oryginalny i kontra tylko dlatego żeby się wyróżnić. Szczególnie, że TO JEST wyjątkowo dobry film, który poza tym ma ogromny wkład w sposób tworzenia kina i świadomości filmowej. O technikaliach nawet nie będę wspominał. Moim zdaniem docenianie tego filmy to swego rodzaju kinowe wtajemniczenie, jakkolwiek to zabrzmi.
Ja wiem, że to taki podręcznikowy wręcz przykład filmu do rankingu najlepszych 100, ale ja nie muszę być na siłę oryginalny i kontra tylko dlatego żeby się wyróżnić. Szczególnie, że TO JEST wyjątkowo dobry film, który poza tym ma ogromny wkład w sposób tworzenia kina i świadomości filmowej. O technikaliach nawet nie będę wspominał. Moim zdaniem docenianie tego filmy to swego rodzaju kinowe wtajemniczenie, jakkolwiek to zabrzmi.
90
12. Mechaniczna pomarańcza, reż. Stanley Kubrick, 1971, Wielka Brytania & USA
Jest kilka filmów, które walnęły w moją biedną i niezbyt mądrą głowę niczym obuchem - ten był jednym z nich. To niesamowite, bo widziany późno jednak, na początku lat 2000, a i tak miałem otwartą gębę. Sam Kubrick też się w sumie wystraszył tego "potwora" bo wycofał film z dystrybucji kinowej. Ten film to nie tylko formalne Himalaje, ale także arcyciekawe spojrzenie na społeczeństwo i jego problemy.
Jest kilka filmów, które walnęły w moją biedną i niezbyt mądrą głowę niczym obuchem - ten był jednym z nich. To niesamowite, bo widziany późno jednak, na początku lat 2000, a i tak miałem otwartą gębę. Sam Kubrick też się w sumie wystraszył tego "potwora" bo wycofał film z dystrybucji kinowej. Ten film to nie tylko formalne Himalaje, ale także arcyciekawe spojrzenie na społeczeństwo i jego problemy.
91
11. Czas apokalipsy, reż. Francis Ford Coppola, 1979, USA
Dobra, wkraczamy powoli w rejony "kinowej mitologii", bo coraz więcej, tak chyba można je nazwać, takich trochę prafilmów, filmów-archetypów. "Apokalipsa" to także swoją drogą fajny przyczynek do kwestii adaptacji, bo przecież Conrad mógłby nie zobaczyć tu swojego "Jądra ciemności". Ale co z tego, skoro film Coppoli jest kongenialny wobec literackiego oryginału i czerpie z niego to, co mu potrzebne, a nie przepisuje. Rany, zaczynam się rozpisywać, trzeba to szybko kończyć... Genialny film.
Dobra, wkraczamy powoli w rejony "kinowej mitologii", bo coraz więcej, tak chyba można je nazwać, takich trochę prafilmów, filmów-archetypów. "Apokalipsa" to także swoją drogą fajny przyczynek do kwestii adaptacji, bo przecież Conrad mógłby nie zobaczyć tu swojego "Jądra ciemności". Ale co z tego, skoro film Coppoli jest kongenialny wobec literackiego oryginału i czerpie z niego to, co mu potrzebne, a nie przepisuje. Rany, zaczynam się rozpisywać, trzeba to szybko kończyć... Genialny film.
92
10. Amarcord, reż. Federico Fellini, 1974, Włochy.
Powrót wielkiego artysty do czasów młodości przefiltrowany przez cudowne "felliniesque", tu chyba najbardziej obecne ze wszystkich jego obrazów, choć w bardziej onirycznym wydaniu. W takich filmach przejawia się wielka magia kina, kiedy nie tylko historia, ale całość wrażeń powodują wyjątkowe uniesienia. Nie wiem czy ktoś tak potrafi zbudować własny świat wspomnień.
Powrót wielkiego artysty do czasów młodości przefiltrowany przez cudowne "felliniesque", tu chyba najbardziej obecne ze wszystkich jego obrazów, choć w bardziej onirycznym wydaniu. W takich filmach przejawia się wielka magia kina, kiedy nie tylko historia, ale całość wrażeń powodują wyjątkowe uniesienia. Nie wiem czy ktoś tak potrafi zbudować własny świat wspomnień.
93
9. Oto jest głowa zdrajcy, reż. Fred Zinnemann, 1966, Wielka Brytania.
Ten film zachwalam kiedy mogę, już o nim pisałem szerzej na profilu. Jak pokazać znaną postać historyczną, do tego świętego, żeby nie było to koturnowe, uładzone i nudne, ale przy tym wiarygodne i ciekawe. No właśnie tak. Wyszedł z tego Tomasz Morus jak żywy, choć niestety na końcu ścięty. O takie kino historyczne nic nie robiłem.
Ten film zachwalam kiedy mogę, już o nim pisałem szerzej na profilu. Jak pokazać znaną postać historyczną, do tego świętego, żeby nie było to koturnowe, uładzone i nudne, ale przy tym wiarygodne i ciekawe. No właśnie tak. Wyszedł z tego Tomasz Morus jak żywy, choć niestety na końcu ścięty. O takie kino historyczne nic nie robiłem.
94
8. 12 gniewnych ludzi, reż. Sidney Lumet, 1957, USA.
Jak "Szczęki" są filmem-matką thrillerów, tak "12 gniewnych ludzi" jest praojcem wszystkich dramatów sądowych. I niedoścignionym wzorem, bo do cholery jasnej, jak można zrobić tak doskonały film, który nawet nie ukrywa swojej teatralności. Precyzja tego dzieła jest wręcz niepokojąca, bo tu nie ma w zasadzie ani jednego zbędnego kadru, ani jednej niepotrzebnej linijki. I nawet lekka "łopatologia" przesłania i morału w niczym nie przeszkadza, ba, wydaje się niezbędna dla konstrukcji. Niesamowity film, który się nie starzeje.
Jak "Szczęki" są filmem-matką thrillerów, tak "12 gniewnych ludzi" jest praojcem wszystkich dramatów sądowych. I niedoścignionym wzorem, bo do cholery jasnej, jak można zrobić tak doskonały film, który nawet nie ukrywa swojej teatralności. Precyzja tego dzieła jest wręcz niepokojąca, bo tu nie ma w zasadzie ani jednego zbędnego kadru, ani jednej niepotrzebnej linijki. I nawet lekka "łopatologia" przesłania i morału w niczym nie przeszkadza, ba, wydaje się niezbędna dla konstrukcji. Niesamowity film, który się nie starzeje.
95
7. Deszczowa piosenka, reż. Stanley Donen & Gene Kelly, 1952, USA
Myślę, że wiele osób będzie mocno zaskoczonych tak wysoką pozycją, było nie było, musicalu (ja też już pisałem, że gatunku raczej nie lubię). No, ale przecież to jest najcudowniejszy film na świecie, a bogactwo inscenizacyjne, pomysłowość, radość bijąca z ekranu, pozytywne szaleństwo i po prostu ogólna znakomitość tego obrazu jest niepodważalna moim zdaniem. Uwielbiam całym sercem, duszą i ciałem. Przewspaniałość.
Myślę, że wiele osób będzie mocno zaskoczonych tak wysoką pozycją, było nie było, musicalu (ja też już pisałem, że gatunku raczej nie lubię). No, ale przecież to jest najcudowniejszy film na świecie, a bogactwo inscenizacyjne, pomysłowość, radość bijąca z ekranu, pozytywne szaleństwo i po prostu ogólna znakomitość tego obrazu jest niepodważalna moim zdaniem. Uwielbiam całym sercem, duszą i ciałem. Przewspaniałość.
96
6. Rashomon, reż. Akira Kurosawa, 1950, Japonia.
Już tłumaczyłem - klasyczne filmy samurajskie Kurosawy oceniam właściwie tak samo wysoko, ale niech będzie chronologia. Rashomon był pierwszy i to on jakby ustalił styl reżysera (on się pojawia wcześniej, ale cicho tam) - wspaniała praca z ruchem aktorów, korzystanie z pogody, dojście od prostej historii do niemal greckiej tragedii, piękne kadrowanie i zdjęcia. No nic dziwnego, że swój cykl #NajlepszeSzoty zacząłem od deszczowego ujęcia z tego filmu. Oglądajcie Kurosawę!
Już tłumaczyłem - klasyczne filmy samurajskie Kurosawy oceniam właściwie tak samo wysoko, ale niech będzie chronologia. Rashomon był pierwszy i to on jakby ustalił styl reżysera (on się pojawia wcześniej, ale cicho tam) - wspaniała praca z ruchem aktorów, korzystanie z pogody, dojście od prostej historii do niemal greckiej tragedii, piękne kadrowanie i zdjęcia. No nic dziwnego, że swój cykl #NajlepszeSzoty zacząłem od deszczowego ujęcia z tego filmu. Oglądajcie Kurosawę!
97
5. Siódma pieczęć, reż. Ingmar Bergman, 1957, Szwecja.
Jacques Le Goff, słynny francuski mediewista, powiedział był, że film Bergmana, najlepiej oddaje średniowiecze, a ja domyślam się, że chodzi o tak zwany ogólny duch tej epoki. Geniusz filmowy szwedzkiego reżysera tu chyba właśnie objawił się w pełni - ikoniczność, ważność, wielkość tego obrazu jest oczywista dla każdego, kto widział coś więcej niż "Szybkich i ściekłych". I tylko wątpliwości czy 5 miejsce to nie za mało...
Jacques Le Goff, słynny francuski mediewista, powiedział był, że film Bergmana, najlepiej oddaje średniowiecze, a ja domyślam się, że chodzi o tak zwany ogólny duch tej epoki. Geniusz filmowy szwedzkiego reżysera tu chyba właśnie objawił się w pełni - ikoniczność, ważność, wielkość tego obrazu jest oczywista dla każdego, kto widział coś więcej niż "Szybkich i ściekłych". I tylko wątpliwości czy 5 miejsce to nie za mało...
98
4. Drzewo na saboty, reż. Ermanno Olmi, 1976 Włochy
To zdecydowanie największa ekstrawagancja całego rankingu, bo choć obraz Olmiego zdobył Złotą Palmę w Cannes i kilka innych nagród, to jest filmem, mam wrażenie, całkowicie nieznanym. A dla mnie to jeden z najwspanialszych dzieł filmowych w historii - kino totalne, które zatraca granicę między kreacją a dokumentacją zdarzeń. To film wymagający uwagi i skupienia, ale ostatecznie daje ogromną satysfakcję i radość ze swoistej filmowej etnografii uczestniczącej. Uprzedzam - to nie jest film dla każdego, co brzmi oczywiście średnio, ale wierzcie mi, to nie ma nic wspólnego ze snobowaniem się na wielkiego konesera, bo takim nie jestem. Arcydzieło bez dwóch zdań.
To zdecydowanie największa ekstrawagancja całego rankingu, bo choć obraz Olmiego zdobył Złotą Palmę w Cannes i kilka innych nagród, to jest filmem, mam wrażenie, całkowicie nieznanym. A dla mnie to jeden z najwspanialszych dzieł filmowych w historii - kino totalne, które zatraca granicę między kreacją a dokumentacją zdarzeń. To film wymagający uwagi i skupienia, ale ostatecznie daje ogromną satysfakcję i radość ze swoistej filmowej etnografii uczestniczącej. Uprzedzam - to nie jest film dla każdego, co brzmi oczywiście średnio, ale wierzcie mi, to nie ma nic wspólnego ze snobowaniem się na wielkiego konesera, bo takim nie jestem. Arcydzieło bez dwóch zdań.
99
3. Rękopis znaleziony w Saragossie, reż. Wojciech Jerzy Has, 1964, Polska.
Każdy, kto czytał moją biografię wie, że jestem wielkim miłośnikiem tego filmu i uważam go za największe dzieło polskiej kinematografii. Mało tego, uważam, że to jeden z największych filmów w historii światowego kina i bynajmniej nie dlatego, że promował go Martin Scorsese. No to właśnie jest na podium filmów wszech czasów, a to że jestem Polakiem mam znaczenie drugorzędne tym razem jednak. Chyba ;-)
Każdy, kto czytał moją biografię wie, że jestem wielkim miłośnikiem tego filmu i uważam go za największe dzieło polskiej kinematografii. Mało tego, uważam, że to jeden z największych filmów w historii światowego kina i bynajmniej nie dlatego, że promował go Martin Scorsese. No to właśnie jest na podium filmów wszech czasów, a to że jestem Polakiem mam znaczenie drugorzędne tym razem jednak. Chyba ;-)
100
2. La Strada, reż. Federico Fellini, 1954, Włochy
Uff, może to nie jest tak, że rzucałem monetą, aby ustalić który film zajmie pierwsze miejsce, ale zrozumcie, tu wchodzimy w sferę już chyba raczej intuicji niż wiedzy, co jest "najlepsze. Moja przygoda z filmem Felliniego zaczęła się na seminarium Zbigniewa Benedyktowicza, trwa już ponad ćwierć wieku i za każdym razem odkrywam nowe pokłady i znaczenia tego wielkiego filmu. Musiałbym naprawdę spory elaborat tu napisać, żeby precyzyjne wytłumaczyć się z tego wyboru, ale przecież się nie da. Zatem musicie to przyjąć lub się z tym nie z zgodzić.
Uff, może to nie jest tak, że rzucałem monetą, aby ustalić który film zajmie pierwsze miejsce, ale zrozumcie, tu wchodzimy w sferę już chyba raczej intuicji niż wiedzy, co jest "najlepsze. Moja przygoda z filmem Felliniego zaczęła się na seminarium Zbigniewa Benedyktowicza, trwa już ponad ćwierć wieku i za każdym razem odkrywam nowe pokłady i znaczenia tego wielkiego filmu. Musiałbym naprawdę spory elaborat tu napisać, żeby precyzyjne wytłumaczyć się z tego wyboru, ale przecież się nie da. Zatem musicie to przyjąć lub się z tym nie z zgodzić.
101
1. Światła wielkiego miasta, reż. Charlie Chaplin, 1931, USA
Przed chwilą napisałem, że największą ekstrawagancją MOJEGO SUBIEKTYWNEGO rankingu jest film "Drzewo na saboty", ale pierwsze miejsce chyba jednak to przebija. A dla mnie to całkowicie naturalny wybór - to pierwszy wielki film kina, który przetrwał próbę czasu i do dziś się znakomicie broni. A to wszystko MIMO TEGO, że jest potwornie stary i że operuję dawno porzuconymi, archaicznymi środkami. Zachwyca i uruchamia te same emocje co u widzów na całym świecie w latach 30., 40., 50. i w kolejnych dekadach. Od zawsze jest arcydziełem, bo to najwspanialsze dzieło filmowe w historii, które zawiera w sobie wszystko co najlepsze w kinie. Rzekłem, a teraz można mnie rozszarpać. Miłego wieczoru.
Przed chwilą napisałem, że największą ekstrawagancją MOJEGO SUBIEKTYWNEGO rankingu jest film "Drzewo na saboty", ale pierwsze miejsce chyba jednak to przebija. A dla mnie to całkowicie naturalny wybór - to pierwszy wielki film kina, który przetrwał próbę czasu i do dziś się znakomicie broni. A to wszystko MIMO TEGO, że jest potwornie stary i że operuję dawno porzuconymi, archaicznymi środkami. Zachwyca i uruchamia te same emocje co u widzów na całym świecie w latach 30., 40., 50. i w kolejnych dekadach. Od zawsze jest arcydziełem, bo to najwspanialsze dzieło filmowe w historii, które zawiera w sobie wszystko co najlepsze w kinie. Rzekłem, a teraz można mnie rozszarpać. Miłego wieczoru.



































































































